India Pale Ale Piwa codzienne Wielka Brytania

The Green Gecko India Pale Ale no. 2 z Lidla.

The Green Gecko India Pale Ale no. 2 z Lidla.

Stoczyła Grażyną bitwę. Prawdziwą. O karpia. W Biedronce wpadła na watahę bab z Radomia. Szanse na zakup karpia zerowe. Bitwa przegrana. Poszła, więc Grażyna do Lidla. Poczłapała smutna w swej porażce. Człapała i doczłapała. Tu karpia ile wlezie. Tony całe. 40 groszy na kilogramie drożej niż w Biedrze. Ludzi zero. Emeryci nie biją się siatami. Nie tłuką szyb w zamrażalkach. Na luzie. Bez problemu.

Humor się Grażynie poprawił od razu. Sześć kilo kupiła tego karpia. Rodzina jest duża. Zdzich też przyjdzie na Święta. Samotny jest. Przygarnąć go trzeba, a może jak ochlejtus Janusz spać pójdzie, to coś jej się trafi ze Zdzichem. Jakieś bara bara. O własnie. Janusz. Piwo mu trzeba kupić. Niech żłopie. Spać pójdzie. Szanse na bara bara wzrosną.

I kupiła Grażyna. Najlepsze jakie było. Z gazetki o tygodniu angielskim. Świetne podobno. Na forach, na których czyta o piwach lambici pisali, że to piwo nawet dobre. Że jak w tej cenie to można śmiało próbować wylewać to zlewu. Że zlew nie umrze. Jest szansa. Czytała, że co większe friki od lambici próbowali nawet do szkła wlać. Na odwagę się wzięli do szkła wlać IPĘ za 4 zeta. Świry. Prawdziwi, hardkorowi łowcy przygód. Takich ma Grażyna znajomych na forach od lambici.

Kupiła Januszowi sztuk 12. Niech pije. Zlew nie umarł to i Janusz nie umrze. W piątek przed wigilią to było. W piątek wieczór Janusz przysiadł do pierwszego. Wlał do zmrożonego kufla, a tam barwa jakaś ciekawa. Jak w piwach miodowych. Bursztyn jakiś. Piany nie ma, ale pachnie jakoś ładnie. Nie nza on takiego zapachu. Biszkopt jakiś. Karmel. Igły choinkowe i zioła. Trawa i lekkie cytrusy. Jakiś taki bogaty ten smak dla Janusza się wydał. Inny niż zna.

Grażyna!! Ileś Ty dala za tego bronka? On widać, że lepsiejszy. Mam nadzieję, że bonów moich z PSPD nie przetraciłaś?

Grażyna uśmiechnęła się tylko kwitując.

Dobry mąż zasługuje na dobre piwo.

W wyobraźni widziała już śpiącego Janusza, którego chrapanie idealnie zgrywało się z trzeszczeniem pralki, na której figlowała ze Zdzichem.

Janusz wziął pierwszy łyk. Skrzywił się lekko. Goryczkowe mocno to piwo. Taka goryczka jak z owoców cytrusowych. Trawiasta do tego. Mocna. Nie jest Janusz przyzwyczajony do takiego piwa, ale pić mu się chciało. Nie narzekał. Wypił drugie. Przy trzecim goryczki nie czuł już wcale. Posmakowało mu, choć powieka stawała się coraz cięższa.

Grażyna przyglądała się temu z zachwytem. Zdzich miał przyjechać lada moment. Będzie bara bara. Jak nic. Rozmazona wróciła do lepienia uszek. Ręka ubrudzona mąką. Stąd białe, mączne ślady na szkle. Ślady idealnie komponowały się z nieprzeniknioną czernią piwa ze szkła. AleSmith Speedway Stout. Wersja zwykła. Taka się Grażynie z piwnicy wyjęła na to pracowite popołudnie.

avatar
Napisane przez

Majk

  • mctiggle .

    wątek erotyczny w recenzji piwa? tego jeszcze nie widziałem!

    • Majk

      bo tu szyszki są 🙂