AleBrowar Bez kategorii India Pale Ale Piwne Freaki Saison

Golden Monk czyli najnowsza nowość

Golden Monk czyli najnowsza nowość

Misio Kororowy 6.01.2016 g. 22.32

Z uwagi na to, że piwo nie było jeszcze na blogu, oraz na to, że bloga nie było podczas premiery tego piwa postanowiłem spróbować i je dziabnąć. Golden Monk. Dziesiąte piwo ze stajni Ale Browaru z uwagi na swoją etykietę okraszone olbrzymią gównoburzą porównywalną do sporu o TK. Dla większości z nas było to wieku temu, a dużą część z pewnością nawet nie zna tej historii. W skrócie wyglądała ta gównoburza (jak wszystkie inne craftowe) mniej więcej tak:

200

a chodziło o mnicha, który w swoim złotym X ma opłatek, albo nie.

Dodatkowym smaczkiem, który przez niektórych uważany był za absmak był fakt, że Golden Monk nie miał być saisonem, a czymś innym. Jak to jednak chłopaki napisały „drożdże spłatały im figla” i wyszedł saison. Wg mnie to fajnie, że nie pierdolą o tym, że tak miało być od zawsze, tylko tak jak Mix Kolanko „mówią jak jest”. Niektórzy jednak doszukali się w tym nieudolności piwowara, amatorszczyzny browaru oraz spisku Żydów z ekologami. 

A jak jest? Jest bardzo fajnie. Wszyscy znajdą tu coś dla siebie. Oczywiście, jeśli jesteś piwnym ortodoksem jak ci panowie: 

TM_BR_TRAPPIST_AP_002

 

powiesz, że to chujowe piwo, bo jak na saisona jest za mało przyprawowe, aromaty nie są do końca stylowe i skąd tu w ogóle cytrusy? Z drugiej strony można powiedzieć, że jak na IPA to tutaj pojawiają się dość wyraźne estry o których pisałem wyżej, a których w tym stylu być nie powinno. 

Jeśli jednak jesteś normalnym człowiekiem, który ma pracę, dom i nie ma zawieszonych praw obywatelskich powiesz, że to świetne piwo łączy w sobie bardzo zgrabnie oba te style. Robi to w sposób tak harmonijny, że aż dziw bierze, że powstało z dwóch na pierwszy rzut oka odległych od siebie piw. 

Nasycenie jest stosunkowo wysokie, ale mieści się w granicach obu gatunków. Podobnie jest z barwą, która będąc bursztynową bardziej przypomina East niż West Coast IPA, ale jest jak najbardziej ok. W aromacie jak już pisałem znajdziemy aromaty kolendry, przypraw pieprzopochodnych i ziół leczniczych. Grubo co? Pachnie lepiej niż biovital. Dodatkowo na końcu lekkie, ale obecne aromaty cytrusowe i lekko sosnowe. 

W smaku mamy treściwość typową dla belgów (ekstrakt 18 blg), ale na końcu całość pięknie spaja chmielowa goryczka. Jest ona cywilizowana, kulturalna i ułożona jak Zbigniew Grycan i przebojowa jak jego fantastyczne wnuczki. Nic w niej nie zalega (w przeciwieństwie do ww.) i za chwilę ma się ochotę na kolejny łyk pomimo parametrów o których pisałem.

Polecić to piwo należy każdemu hop headowi, oraz każdemu kto nie miał jeszcze styczności z belgijskimi piwami, jako lekkie wprowadzenie w temat. 

SONY DSC
SONY DSC

 

 

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy