Gloger Piwne Freaki Porter Bałtycki

Gloger. Karty na stół

Gloger. Karty na stół

Karty to ostatnio temat dość popularny. Mamy karty z teczek dotyczących Bolka. Mamy w telewizji spasionego Ronaldo reklamującego grę w karty na jednym z portali internetowych. Mamy również karty telegrosik, za pomocą których Polacy siedzący na zasiłkach w Anglii mogą kontaktować się z bliskimi. Nie chcę być w plecy z trendami, więc dziś również o kartach. Wszystkie karty na stół. Porter bałtycki w szkle. Witamy na Szyszkach Browar Gloger z Białegostoku. Piw nawarzyli osiemnaście milionów odmian. Pozaliczam kolejne ich piwa. W moim wieku i statusie społecznym, tylko takie zaliczanie mi pozostało.

Piwo jest czarne jak smoła, choć jak przyłożyć żarówę do szkła, to burgundowe przebłyski są do wypatrzenia (przy włożonych okularach). Nie wiem jakim kolorem jest burgundowy, tak mi się napisało. Przebłyski są i na tym zamknijmy ich temat. Piana. O pianie pisać można by wiele. Ale wystarczy, jak napiszę, że jest ciemnobeżowa, zbudowana z małych pęcherzyków. Jest gęsta, trwała i fajnie oblepia szkło. Można napisać, że jest idealna, jak czupryna Magdy Gessler, ale nie wiem czy to nie obelga, a ja chcę naszą pianę skomplementować. Jest fajna. Koniec tematu.

Aromat. Nie wiem jak pachniał Piłsudski. Pewnie zależy jakie rewiry ciała byśmy mu wąchali. Tutaj pachnie kawą, czekoladą i kakaem (kakałem? Jak to się pisze?). Nie jest to jakiś aromat, który zdmuchnie cię z powierzchni ziemi. Mnie nie zdmuchnął, ale to może dlatego, że po domu chodzę w klapkach kubota. Fajnie, lekko, niezbyt intensywnie. Brak tutaj jakichkolwiek owoców, a wędzonkę raczej sobie wmówiłem niż była faktycznie obecna. Może jednak? Im dłużej wąchałem, tym bardziej do głosu dochodziło kakao (kakało?;) )

W smaku do wspomnianej czekolady, kakaa (jak to się pisze?), dołączają delikatne nuty owocowe. Piwo jest dość mocno nasycone, co zwalczyłem kilkoma ruchami szkła. Po ruchaniu szkłem bąbelki przestają szczypać w język. Piwo jest bardzo gładkie, pijalne i lekkie. 9 procent woltażu ukryte jest niesamowicie ładnie. Alkohol da się wyczuć dopiero poprzez grzanie w żołądku. Pod tym kątem jest świetnie. Ogólnie, brakowało mi tutaj oleistości i pełni, ale z drugiej strony może to być pozytywem tego piwa. Taki mega sesyjny porter. Sesyjny, w sensie: na jednej sesji wypijesz takie dwa. Z chęcią wypiłbyś więcej, alkohol zrobi z tobą „porządek” i więcej nie wypijesz. Na butelce napisano: 45 IBU. Chyba jest więcej. Goryczka jest naprawdę wyczuwalna. Fajnie. Dobrze się to pije.

Gloger wszedł na Szyszki sympatycznie. Kolejna Porterowa alternatywa. Piwo inne niż dostępne na rynku portery. Warte spróbowania.

avatar
Napisane przez

Majk