Piwne Freaki Porter

Fraszka Jana

Fraszka Jana

Łódź jaka jest każdy widzi.

Po wypowiedzi Lindy nt. Łodzi jako miasta meneli i vegan Piwoteka postanowiła przybliżyć wizerunek tego miasta. Wrzucają na etykiety ciekawe informacje o mieście po to, żeby każdy mógł sobie o nim poczytać, i już nikt nie musiał tam jechać i go zwiedzać.

Wziąłem więc piwo uwarzone w kooperacji z Browarem Jana,  i po przeczytaniu  po przeczytaniu etykiety i stylu „brown porter” łyknąłem sobie łyka. Sam styl wydawał się być równie ciekawy co całodzienne pasienie bydła, jednak już po pierwszym przełknięciu okazało się, że to nie będzie byle pasienie. Powoli, ale sukcesywnie uderzała dodana do piwa papryczka reaper (skojarzenie z angl. gwałciciel) powodując, że z pozoru nudne piwo stało się całkiem interesujące. I mówię to zarówno jako nie entuzjasta Łodzi, jak i zdeklarowany przeciwnik chilli stoutów i innych tego typu.

Jak często pozory mylą. Wystarczy zguglać sobie Łódź i od razu wyskakują nam piękne (nie licząc jednego zdezelowanego golfa) zdjęcia starego miasta, a nawet Pałac Buckingham. Miasto piękne, kolorowe i ciekawe. Zresztą zobaczcie sami:

lodz-s01

Tak samo jest z piwem. W aromacie mamy delikatne, ciemne owoce mocno wsparte czekoladą. Wszystko świetnie zbalansowane jak oba pośladki p. Kardajszanowej. W smaku zaś wyraźna czekolada z lekką nutą kawową, która jednak szybko ucieka i zostawia papryczkową ostrość. Ostrość ta jednak nawet dla kogoś tak wyczulonego jak ja jest do zaakceptowania. Dla większości więc powinna być przyjemna, a dla spiceheadów ledwo wyczuwalna.

Niemniej jednak każdemu polecam odwiedzić Łódź, Piwotekę oraz w miarę możliwości wypić flaszkę Fraszki Jana. Amen.

Ps. Fotka dziabnięta z Piwoteka.pl

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy