Faktoria India Pale Ale Piwne Freaki

Szybkostrzelny Winchester

Szybkostrzelny Winchester

Po przygodzie ze zlewem, którą przeżyłem wspólnie z Doktorem Faustem oraz Złotym Strzałem miałem pewne obawy, czy mój zlew nie wpadnie w alkoholizm. Obawa tym większa, że Winchester ewidentnie kojarzy się ze Złotym Strzałem. Nie dość, że strzelba, to i nie byle jaka. Złota można by rzec. No ale ja będzie to dowiemy się za moment.

W życiu codziennym nie mam zbyt wielu okazji do styczności z bronią palną. Moim największym przeżyciem, prócz filmów ze Stevenem Seagalem było znalezienie pistoletu gazowego po świętej pamięci ojcu. Do tej pory głowię się, czy nie mieszkałem pod jednym dachem z groźnym przestępcą, lecz rozsądek podpowiada mi, że gazowca ojciec używał (nie używał) w celach zabezpieczenia niebezpiecznych interesów z bułgarami i innej maści mieszkańcami Europy wschodniej. Chodzi oczywiście o handel jeansem, kryształami, czy innej maści dobrami życia codziennego, który to handel jak wiemy napędzał w pewnym okresie historii gospodarkę wszystkich Państw od muru berlińskiego na wschód. No ale nie zbaczajmy z tematu. Otwórzmy strzelbę, bo mam duże nadzieje związane z tym piwem.

Wymażmy z pamięci nieszczęsnego Fausta, co to podpisał pakt z diabłem, a ten zajebał mu całą pianę, bo mu się kojarzyła z niebem i aniołami, więc nie przeszła cenzury u Mefistofelesa. Zapominamy o tym. Colt na szczęście wraca do dobrej tradycji Faktorii i obdarza nas świetną, białą i bardzo trwałą pianą. Wygląda to świetnie i jakbym miał na stanie w domu Marylin Monroe to bym jej kazał tańczyć w tej pianie. Nie mam, więc idźmy dalej.

Gdybym handlował owocami na giełdzie owocowo warzywnej w Elizówce pod Lublinem to na środku stoiska postawiłbym otwartego Winchestera. Piwo to jest niesamowicie intensywne w zapachu. Czuć tutaj tropikalne owoce. Jest grejpfruit, jest pomarańcz i mandarynka. Wszystko to uzupełnione lekkim aromatem lasu iglastego i żywicy. To piwo pachnie naprawdę cudownie. Polecam ten zapach nie tylko handlarzom z Elizówki, lecz również wszystkim, którzy chcą sprawdzić, jak powinno pachnieć piwo oparte na amerykańskich chmielach.

Kosztując IIPA zawsze boje się, że wysoki zastrzyk alkoholu może wszystko spieprzyć. Tutaj, jedyne co może się spieprzyć, to ja ze schodów, bo piwo jest tak niesamowicie pijalne, że można się ładnie nim ululać. Alkohol zaczyna być wyczuwalny dopiero pod koniec degustacji, gdy piwo złapie temperaturę od otoczenia (piłem je w domu, nie na biegunie północnym, więc temperatura otoczenia to 30 stopni. Lubię wiedzieć za co płacę kaloryferom 😉 ) W smaku są owoce i żywiczność. Zdecydowanie dominuje tutaj grejpfruit, którego czujemy na języku i podniebieniu jeszcze dobre kilkadziesiąt sekund po każdym łyku. Wszystko współgra tutaj idealnie, a całości dopełnia fajna, mocno wyczuwalna goryczka, lecz w mojej opinii nie jest to 100+ IBU jak zapewnia nas etykieta. Po smaku Winchestera spodziewałbym się gwoździ. Przynajmniej tak smakował gazowiec ojca, gdy go lizałem. Ale nic z tych rzeczy. To piwo prezentuje najwyższy poziom craftu i dla mnie jest na dzień dzisiejszy faworytem w stylu IIPA.

Więc strzelmy sobie po razie z Winchestera, bo warto (tylko nie w głowę. W głowę nie warto).
Wasze zdrówko!

_DSC0491

Browar: Faktoria

Styl: Imperial India Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 18,1

Zawartość alkoholu: 8,4%

IBU: 100+ (trochę naciągane)

Piana: Biała. Gęsto pęcherzykowa. Trwała

Barwa: Bursztynowe. Mocno zmętnione.

Temperatura: 12 st. C.

Cena: 9,8 zł

avatar
Napisane przez

Majk