Belgian IPA Faktoria Piwne Freaki

Faktoria St. Arnulf – Belgian IPA

Faktoria St. Arnulf – Belgian IPA

Kowboje, Dziki zachód, szeryfy i kurtyzany. Tak mi się kojarzył Browar Faktoria. Indianie jeszcze. Ooo. Idę sobie przez półki, a tu święty jakiś. Arnold Święty. Patron piwowarów i innych warzycieli. Etykieta głosi, że gość lał na ludzi z nieba piwem. Niezły typ. Mam nadzieję, że lał ipą jakąś, czy stoutem. Nie trzcinowym z Grybowa. Górną fermentacją niech w ludzi leje. Lepiej dla wszystkich.

Wlałem piwo do szkła, bo to belgijska ipa jest, a takie ze szkieł się pije. Tak w internetach piszo. Wlałem więc do szkła, a tam belgia. Pachnie mi tu przyprawami, ziemią, pieprzkiem (taki mały pieprz). Pachnie też brzoskwinką. Czymś takim. Kojarzącym się z dublotriplami z Belgii. Ale, ale. Pachnie też chmielem. Niebylejakim. Amerykańskim. Cytrusy, tropiki, rześkie klimaty. Ładnie. W mordę. Jak to piwo się uchowało na półce. Kiedy to wydano, że ja o tym nie widziałem. Nic to, załóżmy ukulary i o wyglądzie słów kilka.

Wygląd ładny. Jak piwo. Ciemny bursztyn. Miedź może. Klarowne w miarę. Dziękuję. Idźmy dalej. Piana niska, ale to przez szkło pewnie, bo myłem je razem z garnkiem po pierogach. Srał pies na pierogi, bo piwo to niebo w gębie. Pyszne. Słodkie na wejściu, owocowo przyprawowe. A na wyjściu goryczkowe, chmielowe. Amerykańskie. Jakby to programista jakiś powiedział, czy inny elektronik. Cały czas w ustach towarzyszy mi miłe odczucie. Uczucie znane chłopcu, co nazbierał 1500zł (starych) na turbówkę. Tak. W ustach cały czas gdzieś w tle przemyka guma balonowa. No świetnie. Świetne piwo.

Mega połączenie piwnej Belgii z piwną nowofalą. Miesza się to wszystko, kopuluje ze sobą, dając ekstra wynik. Dziwi mnie, że wokół tego piwa nie było większego fejmu, bo warte jest. Każdego wydanego nań miedziaka. Idę spać tymczasem. Zima mnie zmęczyła.

baner-wpis

avatar
Napisane przez

Majk