Cascadian Dark Ale (Black IPA) Piwne Freaki Piwne podziemie

Double Hops, Death & Taxes

Double Hops, Death & Taxes

Obsrałem się. Wiem. Dużo mi nie trzeba, ale tym razem obsrałem się szukając szczęki na podłodze. Szczęka wypadła mi po pierwszym łyku i w sumie nie szukałem jej do łyka ostatniego, bo po chuj się co chwilę schylać.

Wytargałem to piwo w plastiku z Warszawskiego Festiwalu Piwa. W tym miejscu chciałem pozdrowić załogę ze stoiska „Same Krafty” za stoicki spokój podczas sączenia kilku piw Piwnego Podziemia do elegancko przygotowanych przeze mnie plastikowych buteleczek. Jakbym to ja stał tam gdzie Wy, to pogonił bym takiego klienta w diabły.

Wracając do szukania szczęki po podłodze. Nowa, podrasowana warka pierwszego wypustu Piwnego Podziemia jest piwem mistrzowskim. Na tę chwilę, to dla mnie najlepsze Black IPA, jakie piłem. W aromacie pierwsze skrzypce gra chmiel. Ale taki świeży, jakby ktoś przed chwilą wsypał do beczki świeży granulat chmielowy i kazał wąchać to piwo właśnie z owej beczki, a nie ze szkła. Są tu cytrusy, w chuj cytrusów. Są iglaki. Są nuty ciemnych słodów, są delikatne aromaty korzenne i przyprawowe (to pewnie Cedrella zwana też Cedrzykiem, z którą piwo było leżakowane). Wszystko to okraszone alkoholowym muśnięciem. Mówię Wam. Wypas.

Nie radzę pić tego piwa szybko. Raz, że szkoda. Dajmy podniebieniu się nacieszyć. Jarajmy się każdym łykiem (a jest czym). Dwa, że przy zbieraniu szczęki z podłogi, możemy zostać tam na dłużej, bo pięknie ukryte 9% alkoholu zdecydowanie zwiększa ciążenie ziemskie.

W zasypie użyto 30% żyta. Dzięki temu piwo można prawie gryźć zębami. W smaku mamy kontynuację chmielowej cytrusowości, żywiczności, a także czegoś, co dodaje temu piwu szlachetności. Czegoś korzennego, przyprawowego, cierpkiego wręcz. Goryczka jest raczej średnia, niż wysoka. Pasuje w sam raz do ogólnej „szlachetności” trunku. O wysyceniu nie napiszę, bo nie wiem jaki wpływ miało trzymanie piwa w plastikowej butelce.

Zresztą, co się będę wypluszczał. Mam sąsiada, co to bardziej jest Harnaś, niż Atak Chmielu. Zajebisty ziomek, więc staram się go piwnie edukować. Jak zamoczył usta w Double Hops…, to bez słowa poleciał piętro niżej na swój kwadrat. Pomyślałem w pierwszej chwili, że poszedł rzygać, a u mnie mu głupio. A tym czasem sąsiad przyciągnął małżonkę. Tym razem to ona zamoczyła usta w moim szkle. Wyraźnie podekscytowani oznajmili jednogłośnie, że to jeden z lepszych alkoholi jaki w życiu pili. A uwierzcie, sąsiadowi nie popuszczam i zawsze musi u mnie łyknąć jakiegoś rzemieślnika i co tu ściemniać, zachwycony najczęściej nie jest. Tym razem widziałem prawdziwy błysk w jego oku. Pytał mnie dziś, gdzie może kupić to zajebiste piwo, którego próbował u mnie w sobotę. Ewelino i Darku? Czytacie to? Kiedy butelki? 😉

Oczywiście, znajdą się wąchacze drewna z dębowej beczki, leżakowanego w ostrygowym rozstworze z świeżo tartymi pralinami, co powiedzą: „a chuj mnie obchodzi zdanie jakiegoś leszcza od harnaśka”. Mogą tak powiedzieć. Wolny kraj. Ja się cieszę, bo naprawdę w oku sąsiada błysnęło. Zapłonęła iskra kraftu. Tak jak kiedyś w moim. Oby, tak jak u mnie iskra zaczęła pożar. Brawo Piwne Podziemie.

Browar: Piwne Podziemie

Styl: Imperial Black IPA

Wysokość ekstraktu: 19

Zawartość alkoholu: 9 %

IBU: Goryczka średnia. W sam raz uzupełnia całość.

Piana: Piwo przetrzymałem dobę w platiku, a piana i tak się pojawiła w szkle. Beżowa. Gęsta.

Barwa: Ciemne jak droga Chełm Lublin za Piaskami.

 

avatar
Napisane przez

Majk