Doctor Brew India Pale Ale Piwne Freaki

Doctor Brew. Sinem IPA.

Doctor Brew. Sinem IPA.

Nowy chmiel, więc wlałem w siebie bez większych oporów. Chmiel ma nazwę taką, że trzeba studiować matmę by to ogarnąć. HBC 431. Coś jak nazwa planety, albo świeżo wyhodowanej małpy albinosa. Nie przykładam wagi do takich rzeczy. Podobno dziś znane i lubiane chmiele z Ameryki też miały kiedyś takie nazwy. Niech będzie. Kosmici Ziemię też pewnie nazwali w tym stylu, więc kto by się tym przejmował. Chciałem poczuć w piwie coś nowego i jak się okazało poczułem. Piwo wygląda ładnie, jak nie wszystkie singlehopy od Doctorów. Wygląda nawet ładniej, bo nie jest ubełtane i nie pływają po nim żadne chłapcie. Ładne, złoto pomarańczowe piwo, z wielką czapą bujnej piany.

Piwo pachnie owocami, cebulą (WTF?), świeżą ziemią i może delikatnie fajkami, tytoniem znaczy, takim świeżym, z krzaka. Nie spodziewałem się tutaj takiej owocowości, a ona jest. Owoce są bardzo delikatne. Czuć też słód w postaci lekkiego karmelu. Fajnie. Nie ma co się czepiać, bo i po co. Wszystko jest tutaj na miejscu i nic tylko łapać łyka. Pierwszego, drugiego i trzeciego.

Co mi się bardzo spodobało. Oczywiście prócz tego, że to piwo było pierwszym podczas bardzo długiego wieczora. Spodobało mi się, że w smaku jest inaczej. Nie jest to typowy, sześćset osiemdziesiąty piąty single hop tego roku. To piwo smakuje inaczej. Jest ziemistość, jest fajna trawa, może w innym piwie męczyłaby mnie lekko, ale przypominam. „Sinem” kupiłem, bo chciałem spróbować czegoś innego. Odskoczyć, jak na trampolinie. Wracając do smaku, nadal są tutaj owoce, ale schodzą one na dalszy plan. Coś jak górnik Zabrze w polskiej piłce, ale z mniejszymi łzami. Znów wracając do smaku. Piwo ma typową dla doctorskich single hopów mocną podbudowę słodową, ale również typową dla nich goryczkę, która podbudowę tę kontruje. Goryczka jest mocna i w moim odczuciu trawiasta. Fajna. Piwo jest zdecydowanie oryginalne, nie zrewolucjonuje świata jak woda w Afryce, ale jest fajna odmianą. Smakowało mi.

Ej, po wypiciu całego piwa w szkle nadal jest pełno gęstej, zbitej piany. Co prawda wypiłem je dość szybko, ale jednak. Chwali się.

avatar
Napisane przez

Majk