American Pale Ale Deer Bear Piwne Freaki

Deer Bear. Let’s cook. Sour APA

Deer Bear. Let’s cook. Sour APA

Gotowanie. Dla jednych męczarnie dnia codziennego, bo codzienne pichcenie sterty schabowych i ziemniaków z zasmażką z buły tartej, to nic przyjemnego.  Dla innych gotowanie to odskocznia lub sposób na poderwanie osobnika płci przeciwnej. Znam też ludzi, którzy gotują, bo blogują. Bywa różnie, lecz dziś o gotowaniu trochę inaczej. Dziś na ucztę zaprasza Browar Deer Bear. Browar nominowany do nagrody za najtrudniejszą do ogarnięcia nazwie wśród polskich rzemieślników. Let’s cook.

Let’s cook to na tę chwilę dwa piwa. Już wiadomo o dwóch kolejnych. Pierwszym jest American Pale Ale, ale, ale. Ale nie jakieś tam pospolite. Jest to sour apa, czyli piwo z lekka kwaśne. Znaczy nie musi być z lekka kwaśne, ale tu tak własnie jest. No i chwała za to, bo piwo jest jednym z najlepszych połączeń kwaśności i chmielowej owocowości jaką ostatnio piłem.

Przelane do szkła wygląda jak sok ze świeżo wyciśniętych owoców. Pomarańczy i cytryn. Wygląd mnie rajcuje. Nie da się patrzeć na to piwo i nie chcieć go spróbować. Piana jest dość niska, ale jak dla mnie mogłoby jej w ogóle nie być. Wrażenie gapienia się na sok byłoby jeszcze lepsze.

Jeszcze podczas gapienia się nos zaczynają atakować bardzo rześkie owoce. Raczej z rodziny cytrusowych. Piwo ulatnia w atmosferę klimaty cytrynowe, grejpfrutowe czy wręcz limonkowe. Czuć też las. Świeżą sosnę.  Na posterunku słodszej strony mocy stoi mango. Taki klimat. Wszystko jest świeże jak sok pity na śniadanie w amerykańskich filmach. Brakuje kanapki z masłem orzechowym i syropu klonowego, ale może to i dobrze, bo zakłócałoby to świetną kompozycję.

W smaku do cytusowej rześkości od chmieli dochodzi jeszcze kwaśność. Delikatna, lecz wyczuwalna. Nie dominująca, a dająca kolejny wymiar temu piwu. Coś pysznego. Goryczka bardzo niska, w grejpfrutowym klimacie. Wysycenie w sam raz. Czuć je, ale bąble nie wyłażą nosem. Mógłbym pić to piwo litrami.

Drugie piwo z tej serii opiszę za niedługo. Stoi w lodowce i kusi. Gose. Podobno jest jeszcze lepsze od kwaśnej apy. Czy to możliwe? Jeśli tak to master of universe. Tak, czy siak już za kwaśną apę brawa. Polecawszy.

baner-wpis

avatar
Napisane przez

Majk