Deer Bear Gose Piwne Freaki

Deer Bear. Let’s cook. Gose z morelą i limonką.

Deer Bear. Let’s cook. Gose z morelą i limonką.

Dziś zapraszam na kolejny odcinek o pierogach, pasztecie, soli, moreli i limonce. Wywaliwszy z przepisu pierogi z pasztetem będziemy już naprawdę blisko celu. Dodamy szczyptę soli, dodamy szczyptę chmielu i wyjdzie nam mega super hiper ekstra elo rześki napój alkoholowy. Ach mi syn chodził wokół tego. Ach mu morelą pachniało. Jak oranżadka jakaś. Jak napój dołączany do śniadania w przedszkolu.

W szkle wygląda to jak napój gazowany z ładną piana. Brzoskwiniowa, zmętniona barwa. No jak piwo to to nie wygląda. Pachnie też nie. Mega morelowy zapach. Limonka jest gdzieś w tle, ale tak naprawdę wyłazi ona dopiero w smaku bombardując nam jęzor jak Onet nagłówkami o Lewandowskim.

Tak naprawdę pije się to na trzy łyki. Chce Ci się pić? Walnij gose z Deer beara. W odróżnieniu od perełki ten napój zrobi Ci dobrze nie tylko w główce, ale i w ustach. W nosie też. No pyszne to jest, nie ukrywajmy, ale chyba jednak szukam w życiu innych piw. Nie widzę siebie siedzącego z kumplami. Siedzimy, rżniemy w brydża i popijamy gose z morelą i limonką. Albo oglądamy finał Ligi Mistrzów, rzucamy bluzgami na włoskich lalusi z Juventusu (pozdro Misiu Kororowy) popijając gose z limonką i morelą. YYyyy?

Pewnie, że warto spróbować. Jeśli się lubi piwa w takim stylu, to to piwo Was zmiecie. Zrobi z Wami coś, czego drogowcy nie robią ze śniegiem w zimie. Pozamiata Was. Da mnóstwo frajdy. Ale codzienne picie takiego piwa robi z beergeeka fana różowej szminki i obcisłych spodni. Jeszcze byśmy się kąpać codziennie zaczęli. Bez przesady 😉

avatar
Napisane przez

Majk