Holandia Piwne Freaki Russian Imperial Stout

De Molen Tsarina Esra Imperial Porter

De Molen Tsarina Esra Imperial Porter

Nie wytrzymałem presji. Musiałem otworzyć to piwo. Wszystko przez Imperium Prunum, którego mam jedną butelczynę i szkoda mi jej otwierać. Zniosłem ją więc do piwnicy. Ze smutkiem. Z przykrością. /*myślicie, że to już jakaś choroba, gdy ma się takie dylematy z otwieraniem piwa?*/

Wracając do wątku, stałem tak w tej piwnicy, zasmucony i zmarznięty. Pod ścianą dostrzegłem malutką buteleczkę z niepozorną etykietką. Tsarina Esra z holenderskiego browaru De Molen. Piwo, które miało jakiegoś pecha. Mieliśmy je wypić na pępkowym u Misia, nie wyszło. Miałem wypić je na 500 lajków. Nie wyszło. Przyszedł więc na nie czas. Co prawda Holendrzy na etykiecie napisali, że piwo nie zepsuje się przez najbliższe 25 lat. Nie wiem, czy to wpływ nowej władzy, która słuchać nie chce nikogo, czy jednak wynik piwnicznego smutku i zmarznięcia. Prawda jest taka, że Holendrów nie posłuchałem i w najmniejszym stopniu nie żałuję.

Ciemnobrązowe, nieprzejrzyste piwko. Fajna, gęsta i ładnie klejąca się piana. Porter, jak porter, pomyślałem i skoczyłem zrobić siku. Chciało mi się, co zrobić. Jakież było moje zdziwienie, gdy wróciłem wysikany do pokoju. Cała przestrzeń zajęta została zapachem. Aromatem suszonych owoców i czekolady z zatopionymi w niej owocami. Trochę palonych słodów, ale zdecydowanie, to suszone owoce robią tu główną robotę. Pięknie i słodko, alkohol czuć tutaj marginalnie, a przypominam, że jest go w piwie procent dwucyfrowy.

To wszystko jest nic w porównaniu z pierwszym łykiem. Niesamowicie gęste i kleiste piwo. To tylko 23 Plato, a piwo można wręcz gryźć. Oleisty trunek o smaku suszonych owoców, likieru i czekolady. Nasycenie jest właściwie zerowe, a goryczka przyjemna, niezalegająca. Pomimo woltażu na poziomie jednej czwartej 44% alkoholu piwo jest niesamowicie pijalne. Alkoholu nie czuć praktycznie w ogóle. Czuć go dopiero 20 minut po wychyleniu ostatniego łyka za szkła. Grzeje. W żołądku i głowie. I w zasadzie tylko to, prócz ceny, jest przeszkodą by wypić takich piw kilka podczas jednej wieczornej posiadówki. Pyszność w płynie. Piwne mistrzostwo świata.

avatar
Napisane przez

Majk