Piwoteka Stout

Czarny (jak noc) Wdowiec

Czarny (jak noc) Wdowiec

Istnieją nazwiska znaczące. Dla przykładu: moja nauczycielka polskiego w liceum miała na nazwisko Smutek. Miała bladą cerę, była szczupła, miała podkrążone oczy i czarne włosy. Do tego nikt nigdy nie widział jej stóp, a poruszała się jednostajnie unosząc się tuż nas szkolnym gumoleum, lub lastryko. Krążą plotki, że porywała i zjadała szkolne woźne. 

Na jednej z lekcji (o ironio!) uczyła nas o tym, że istnieją nazwiska znaczące (szerszej publiczności dobrze znany będzie Jerzy Urban, lub sprytny i szczwany Tomasz Lis). Pani profesor także podpadała pod tę kategorię.

Tak samo rzecz się ma w przypadku mojego dzisiejszego gościa o nazwie Czarny Wdowiec. Po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że nazwa jest totalnie debilna. Jakiż niby miałby być wdowiec jeśli nie czarny? Niebieski? Fioletowy? Różowy do kurwy nędzy? Przecież po roku żałoby nawet jeśli nie zmieni koloru to i tak staje się po prostu czarnym kawalerem z odzysku. 

Sama etykieta jest fajna, choć bardziej przypomina czarnego żigolaka niż czarnego wdowca. Parametry piwa są zaś nieco niskie jak na wrażenia, które dostarcza nam pan w kapeluszu. Piwo ma bowiem tylko 12 blg i 5% alkoholu, jednak zanim zacząłem je wąchać i pić nie zwróciłem na to uwagi. 

Odpowiedzialnym za stworzenie tego stoutu jest Marcin Chmielarz (Jezu jak ja chciałbym mieć takie nazwisko!) szerzej znany jako Mason, który uwarzył Czarnego Wdowca w dobrze sobie znanym browarze w Tarczynie.

Wciągając się w piwo jak wprawny mahiruanenista tabletki ekstazji wyczułem świetny aromat bardzo ciemnego chleba. Zaraz potem doszła czekolada ciągnąc za sobą najsubtelniejszą nutę paloności. Wszystko świetnie skomponowane i poukładane jak na wojskowej procesji maszerującej przed Putinem.

Po pierwszym łyku (uwierzcie lub nie) moje słowa brzmiały „oż ty chuju!”. Nie sądziłem bowiem, że coś tak skomponowanego i poukładanego w aromacie może aż tak dawać w mordę czekoladą i kawą po wypiciu, ciągnąc za sobą przyjemnie pozostającą palność. Piwo mimo niskiego ekstraktu nie jest sesyjne bo niesie ze sobą sporo ciemnych i palonych nut, które nie dla każdego są łatwo przyswajalne, ale z drugiej strony nie jest też ciężkie do wypicia. 

Jest to stout pełną gębą, który idealnie odzwierciedla to co w crafcie najfajniejsze, czyli brak nudy. Po parametrach można by sądzić, że nie będzie to nic specjalnego, ale możecie się wówczas srodze przeliczyć jak piloci Tupolewa, którzy sądzili, że mają jeszcze 50 metrów do ziemi. (Ja sądziłem, że ma z 50 IBU mniej) Jeśli zwykłe piwo, które niczym nas nie zaskakuje porównać do ciepłej kąpieli w wannie to czarnego wdowca można spokojnie porównać do kąpieli morsów z przywiązanym do kostki łancuchem. Angażuje do pracy wszystkie zmysły nie dając im chwili spokoju do momentu, aż nie opróżnimy zupełnie szkła. 

Browar: Piwoteka, uwarzone w browarze Tarczyn

Styl: Stout

Wysokość ekstraktu: 12 Blg

Zawartość alkoholu: 5%

IBU: 115

Piana: średnio i drobnopęcherzykowa

Barwa: Czarna, nieprzejrzysta

Temperatura: 10 st. C

Cena: 8,2 zł

SONY DSC

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy