Jak

Co wziąć na ŚDM

Co wziąć na ŚDM

Światowe Dni Młodzieży już za pazuchą, więc wpisując się w nasz lifestyle’owo-chujowy styl radzimy Wam jakie piwa przygotować sobie na ŚDM tak, aby pasowały do konkretnych dni. Nie chcecie przecież wypaść blado na tle koleżanek z neokatechumenatu, które pod przykrywką rozmodlonych i nieświadomych owieczek przemycą na teren ŚDM najlepsze lambiki czy barli łajny. Jeśli więc zależy ci na tym, aby w oczach ww. koleżanek nie wyjść na niskochmielową lampucerę z różańcem ten wpis jest dla ciebie.

1. PONIEDZIAŁEK

Wg planu zarówno poranek, popołudnie i wieczór przeznaczone jest na przyjazd. Wiadomo jak jest z wycieczkami autobusowymi. Kto siada z przodu z księdzem ten pije mszalne wino. Tobie zależeć będzie na tym, żeby współpasażerowie mówili do ciebie per „ekselencjo” i niczym do proboszcza przychodzili po prośbie. Siadasz więc z tyłu „na silniku” i polewasz wszystkim zakupione lub uwarzone wcześniej session IPA, gose, tropikalne barley wine’y czy saisony. W sytuacji gdyby było naprawdę gorąco, a jedyną szansę na chłód stanowiłaby modlitwa do św. Aleksego Rzymianina proponujemy grodzisze lub lżejsze witbiery.

2. WTOREK

Na rano również zaplanowano przyjazd, ale zakładamy, że palcem was nie robiono i jako sprytni piloci nawigowaliście zręcznie parafialnym kierowcą, a ten w podzięcie dostarczył was na miejsce już w poniedziałek. Macie więc poranek na dojście do siebie. Na popołudnie zaplanowano coś, co nazywa się festiwalem młodych. Skoro tak, to nie może ci zabraknąć fantazji i niczym biblijna powódź pojawiasz się znikąd trzymając w ręku cztery pełne pokale najciekawszych IPA z zestami, oraz blendów IPA z gose. Dzięki temu twoja sława rozprzestrzenia się ponad parafialny autokar i już zaczynają o tobie mówić w kuluarach diecezjalni prominenci jako o „małym objawieniu ŚDM”.

3. ŚRODA

Rano – katecheza, potem do końca dnia festiwal. Powoli kończą ci się pomysły jak zabłysnąć bardziej niż Staszek z ostatniej oazy, który zauważył w plamie oleju obraz Jezusa. Musisz zagrać va bank i nieszablonowo. Dlatego też na 30sto stopniowy upał bierzesz kratę dwuletnich porterów bałtyckich. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę, bowiem każdy rozgrzany przez alkohol przestaje się pocić. Dzięki tobie w namiocie panuje gorąca, ale czysta atmosfera, a z każdą odkapslowywaną butelką rozlegają się na twoją cześć nieśmiałe westchnienia i ciche oklaski.

 

4. CZWARTEK

Początek dnia tożsamy z wczorajszym. Zarówno na katechezy jak i na festiwal wpuszczany jesteś wejściem dla kleru, a wiatraki ustawiane są w twoją stronę. Popołudniu jednak zaczynasz wyczuwać, że fejm słabnie. Musiałeś stać w kolejce do komunii razem z innymi jak jakiś parafianin. Wszystko dlatego, że wieczorem przyjeżdża Papież. Jesteś jednak na to przygotowany – w końcu miesiąc wcześniej przeczytałeś poradnik na kororo.pl o tym co robić. Korzystając z wcześniej zdobytej pozycji dostajesz się na zakrystię i podmieniasz mszalne wino na Utopias z Samuela Adamsa. Podczas mszy z zadowoleniem przyjmujesz fakt, że Franciszek oblizuje się po całkowitym opróżnieniu pucharka. Spogląda w stronę tłumu, a słoneczne promienie oświetlają twe lico. Zostajesz zaproszony do koncelebracji mszy, a twoja dusza jedną nogą jest już w raju.

CDN.

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy

  • Marian Paździoch syn Józefa

    Najlepiej wziąć i olać ten sekciarski spęd .