India Pale Ale Piwne Freaki USA

Co dwie drogi to nie trzy

Co dwie drogi to nie trzy

Był kiedyś taki serial „Czarne chmury”. Były też „Polskie drogi” i „Trzynasty posterunek”. Jako, że Amerykanie mają jako takie pojęcie o kinematografii to postanowili czerpnąć garść z tych wybitnych polskich produkcji i z natchnięci ich wspaniałością nazwali swój browar „Dwie drogi”. Prawie wszystko w nazwie się im zgodziło, tak jak prawie udało im się dostarczyć do Polski świetne piwo.

White IPA, czyli takie mocno nachmielone amerykańskim chmielem jasne piwo. Buteleczka 335ml prezentuje się naprawdę zacnie. Etykieta świetna, więc będę się mógł nią jarać wieczorami. Przelałem piwo do szkła. Piany praktycznie nie uświadczyłem, ale zostałem jednocześnie porażony jak piorunem. W piwie o słomkowej barwie pływały forfocle, wielkie jak płatki śniegu w najgorszą noworoczną śnieżycę. Ale nie, że drobinki, jak u naszych Doctorów. Forfocle wielkości damskiego pazura. Szczerze? Odechciało mi się degustacji, a piwa nie wylałem do zlewu tylko dlatego, że USA, że znany browar i że chcę sprawdzić, że piwo nie jest najzwyczajniej popsute od tak dużych ciał obcych w środku 😉

Powąchałem i odstawiłem na kilka minut licząc, że wióry opadną 😉 W zapachu czuć chmiele bardzo mocno, co świadczy, że piwo dotarło do nas jako w miarę świeże. Są tutaj bardzo mocno wyczuwalne owoce cytrusowe. Przeważa grejpfrut i coś bardziej słodkiego. Może dojrzale mango. W piwie po kilku minutach działo się gorzej niż na początku. Dość duże nasycenie spowodowało, że obleśne farfocle buzowały w piwie niczym powietrze na termoobiegu w piekarnikach wyższej klasy. Miałem przez chwilę myśl, by wyciągnąć te farfocle taką łapką z siateczką na końcu, co się wyławia ryby z akwarium, ale gupik był w złym humorze i kategorycznie odmówił mi jej pożyczenia. Trudno. Przemogłem się i wziąłem nieśmiały łyczek. Na szczęście nie było to nic co urwało mi dupsko, więc z czystym sumieniem piwo mogło pójść w zlew. W dwóch łykach, do których się zmusiłem było co prawda mocno orzeźwiająco i cytrusuowo. Bąbelki miło gryzły w przełyku, a goryczka była całkiem nie mała. Ale niestety, wyczuwalne na języku, w przełyku i prawie, że zgrzytające w zębach farfocle spowodowały, że piwa nie dało się pić z przyjemnością.

Wygląda na to, że muszę kupić bilet do JuEsEj, bo nie chce mi się wierzyć, że browar wydaje takiego bubla na co dzień. Niestety inni odbiorcy tego piwa w Polsce i Europie potwierdzili obecność mega wielkich farfocli.

_DSC0606-3

avatar
Napisane przez

Majk