Birbant India Pale Ale Piwne Freaki

Potężne piwo z Lucky Lukiem

Potężne piwo z Lucky Lukiem

Crafty zalewają nas ostatnio taką ilością premier, że czasu brakuje. Dodatkowo trzeba dbać o stosunki ogólnospołeczne i kasa musi się zgadzać, co wiąże się z codziennym chodzeniem do roboty. Dla tych co nie kumają przenośni napiszę, że po prostu nie ma kiedy pić tych wszystkich premier, by nie wpaść w nałóg i nie skończyć bez kasy, kumpli i rodziny.

No ale z drugiej strony. Wchodzisz do sklepu, a tu stoi na półce Wielki Lucky Luke. Zadziorny, nieprzejednany i niepokonany jak oryginał z bajek (gimby nie znajo). Stoi i patrzy się swym wielkim IBU i olbrzymią zawartością ekstraktu. Ja rzucam na szalę swoje stosunki społeczne, pracę i miłość rodziny. Luke na szali kładzie swą reputację i styl w którym go uwarzyli. Szalę na jego stronę przechyliła zajebista, żółta etykieta z wielkim napisem CITRA Imperial IPA. Znów przegrałem z Craftem. Zabrałem Luka do domu.

Okazało się, że pierwsze wrażenia jakie zrobił na mnie Luke w sklepie było mylne. Zdecydowanie nie jest on zawadiaką co to mu tanim burbonem wali z gęby. Okazało się, że nasz Imperial IPA Citra jest osobnikiem o wysokim wskaźniku kultury i ułożenia. Po przelaniu go do szkła piana zachowuje się jak fryzura Misia Kororowego po półgodzinnym układaniu, czyli jest nienaganna, gęsta i trwała, (staram się) niczym darń na pastwisku najdroższych koni arabów, które to konie kupują w niejakim Janowie innej maści arabowie (ale, że araby arabów, czy arabowie araby kupują? o co tutaj w ogóle chodzi w tej chorej zabawie słowem?). Piana trzyma się z nami do końca degustacji.

Skoro o koniach. Aromat Luka nie ma z nimi nic wspólnego. A wręcz przeciwnie. Tak jak zapach konia kojarzy mi się z gównem i ogólnie nieciekawie, tak Luke pachnie przepięknie. Grejpfruitowo, tropikalnie z lekkim żywicznym nutami. Wszystko to jest tak intensywne, że aż chce się żyć. Jeśli Pani wiosna była rzeczywiście laseczką, jak ją malują to powinna używać perfum w stylu Luka. Mega świeży i przyjemny zapach. Na marginesie, tak samo jak wiemy, że Św. Mikołaj istnieje, tak samo wiemy, że Pani wiosna nie istnieje i możemy sobie ją znaleźć tylko w kalendarzu. Najlepiej takim z CKM albo reklamującym opony. Wtedy jest szansa na cycki. (cycki zawsze na propsie)

Co w smaku? Ano fryzury Misia ciąg dalszy. Wszystko jest tutaj ułożone perfekcyjnie i widać, że wszystkie smaki grają do jednej bramki (tutaj pozdrawiamy Irlandczyków, co to nam drugiej wsadzić na szczęście nie umieli w weekend). Każdy łyk rozpoczynamy przyjemnym i świeżym grejpfruitem, który przechodzi w nuty swej grejpfruitowej skórki, by zakończyć każdy łyk fajną goryczką leciutko skropioną alkoholem.

Luke okazał się świetnym koleżką. Pije się z nim super. Jest mega lekko i pijalnie w odczuciach wizualno węchowo smakowych. Jest jeden problem. Jak zamierzasz wypić z Lukiem więcej jak jedną flaszkę CITRY, to uważaj. Ten gość jest wysokowoltażowy.

 _DSC0500

Browar: Birbant

Styl: Imperial India Pale Ale

Wysokość ekstraktu:

Zawartość alkoholu: 7,9%

IBU: 111

Barwa: Herbata. Zmetnione

Temperatura: 11 st. C

Cena: 9,7zl

avatar
Napisane przez

Majk