Artezan Pale Ale Piwne Freaki

Chwała pacyfistom

Chwała pacyfistom

Wojny nie lubię, bo to niepotrzebne wydawanie kasy na zabijanie ludzi. Słowem wstępu, bo tak mi się skojarzyła nazwa dzisiejszego bohatera. Piwo to nazywa się tak, bo ma nawoływać do pokoju i ogólnego zczilowania nastrojów.

Browar Artezan nie mieścił się już w starych ścianach, to przeniósł się do nowych, większych. Na pierwszy rozlew poszły Cyborg Pogon, którego już tutaj opisywaliśmy, a także piwo legenda, czyli Pacyfic. Słyszałem o tym piwie wiele dobrego. Co prawda były to czasy, gdy jeszcze sikałem w pieluchę wypitym wcześniej tyskim, ale wbrew pozorom nie było to wcale tak dawno. Piwo z założenia orzeźwiające jak wyjście z sauny w środku zimy na dwór. Ma dawać pozytywnego kopa orzeźwienia w upalne dni na plaży.

Podchodziłem do tego piwa z dużymi nadziejami. W końcu browar zacny, piwo zacne, a i styl fajny. Po przelaniu pacyfisty do szkła ten puszcza dużą zasłonę w postaci bujnej, zwartej i gęstej piany. Piana opada szybko jak chęć Europy do ukrócenia putińskich wojaży na Ukrainie, ale pod pianą kryją się bardzo miłe doznania, więc wybaczamy jej.

Jak w zapachu? W zapachu jest fajnie. Cytrusowo i rześko. Mam sąsiada. Studenta stomatologii z dalekiego wschodu. Widać po nim, że bidy nie klepie, ale i z pieniędzy korzysta garściami. Jak wychodzi z domu o 22 celem wyrzucenia śmieci, to w windzie pozostawia po sobie cytrusowy, świeży i delikatny zapach perfum. Z wejścia czuć, że ajwon to to nie jest. I podobnie jest z Pacyfistą z Artezana. Naprawdę szlachetny w swej delikatności zapach. I tak, jak nie marzę, by wąchać co dzień sąsiada, bo zalatuje to homoodjazdem, tak z Pacyfistą nie miałbym najmniejszego oporu. Piwo to pachnie świetnie.

Rozanielony rozmyślaniem o plaży i oceanie wziąłem pierwszy łyk. No i niestety w łeb zajebał mi spadający z palmy kokos. W głowie zawirowała pachnąca cytrusami winda, oczy zaszły mi resztką piany. Co się stało? Kto przerwał ten sen? Smak jest zdecydowanie najsłabszą częścią tego piwa. Jest mało wyrazisty. Nie chcę powiedzieć, że piwo jest wodniste. Może to kwestia rozbudzenia zmysłów przez świetny zapach, ale uwierzcie mi, że w smaku jest słabo. Nie to, że źle. Ale po tak wysoko ustawionej poprzeczce na początku mego snu liczyłem na więcej. Świeże cytrusy zostają zastąpione przez smak trawy z żywicą, ale w degustacji przeszkadza mi /nie wiem jak to nazwać, więc nazwę głupio/ siuśkowatość tego piwa.

Tak czy siak. Starcie z legendą jest na plus. Podejrzewam, że ktoś kto pił to piwo z kranu, będzie zawiedziony, lecz Prosiaki takie jak ja będą zadowolone.

_DSC0562

Browar: Artezan

Styl: Pacific pale ale

Wysokość ekstraktu: 12,5

Zawartość alkoholu: 5%

IBU:

Barwa: Bursztynobrzoskiwinia

Temperatura: 7 st. C

Cena: 9zł

avatar
Napisane przez

Majk