Cameleon Cascadian Dark Ale (Black IPA) Piwne Freaki

Cameleon Karminowy. Black India Pale Ale

Cameleon Karminowy. Black India Pale Ale

Takie kameleony to my lubimy. Czternasteczka, lekkie piwo. Czarne jak lekko rozwodniona smoła. Tak wiecie? Co ją drogowcy leją od marca do maja w drogi, a potem ździwko, że to się wszystko rozjebuje przy pierwszym czerwcowym mrozie. Takich to mamy drogowców i drogi, ale to nie blog o drogach a o gadach. Kameleon karminowy (Zocha? Co to za kolor?) to czarna IPA. Ładna w wyglądzie, choć fetysze pewnie by się piany czepili, że po dwustu trzynastu sekundach pęcherze zaczynają się łączyć w pary, kopulować i pękać niczym mężowie modliszek znikając na zawsze.

Pal licho jednak wygląd, dla mnie świetny. Tu się dzieje w aromacie i smaku. Palone, kawowe nuty, bombardowane są chmielem niczym Warszawka swego czasu przez dziadków tych, co to nimi baba teraz dowodzi. To piwo nie jest dla bab. Jest wyraziste, dość pełne a karmelowa słodycz idealnie przełamana zostaje sosnową goryczką do spóły z kwaśną kawą. No eleganckie to jest, a to nie koniec jeszcze. Cały czas po twarzy rozlewał mi się posmaczek owoca. Mango może? Co ja mam z tym mango, Last Summer z Radugi zrył mi łeb. Tak sobie można popijać łyk po łyczku, a każdy łyczek przyniesie Ci inne doznanie. Raz czujemy, jakbyśmy ugryźli choinkę, co ją ojciec przytachał do chaty z targu. Innym razem mamy tu hipsterską kawiarnię, gdzie kawa miesza się ze słodką czekoladą. Kolejny łyk, to już owocowy bazarek, gdzie słodycz owoców miesza się z karmelem od pana co handluje cukierkami.

Świetnie się to pije. Żałuję, że nie próbowałem wcześniejszego piwa spod znaku zmiennobarwnego gada, ale przy takim poziomie piw gad na rybku się utrzyma i jeszcze przyjdzie okazja, by liznąć od nich co nieco. Zdrówka.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Radosław Milewski

    Mango zamiotło, najlepsza BIPA bo przede wszystkim jest IPA.