Piwne Freaki Russian Imperial Stout Zakładowy

Browar Zakładowy. Pan Kierownik. Russian Imperial Stout

Browar Zakładowy. Pan Kierownik. Russian Imperial Stout

Wkurza mnie to już. Znaczy, ten Browar Zakładowy mnie wkurza. Znam chłopaków i mi głupio. Nie dlatego, że ich znam. Fajni goście. Wkurza mnie, bo pewnie część czytaczy myśli, że tu się ich tak wychwala, bo się ich zna. A tu nie właśnie. Tu wyznaje się zasadę, że przyjaciół traktuj dwa razy srożej (jest takie słowo? Drogo – drożej, Srogo – srożej). Wedle tej zasady nigdy nie powiedziałem Misiowi, że jest przystojny. On mi również nigdy nie powiedział, że mam lepsze auto lub fajniejsze piwa w piwnicy. Mimo, że obaj to wiemy. Zasady to rodem spod Parczewa, więc ważne, ale mimo wszystko Zakładowy pochwalić musimy. Po raz kolejny.

Tym razem za Kierownika będę chwalił. Nie wiem. Chwalić? Za kierownika? Kto normalny chwali kierownika? To przecież jest jakby chwalić ziemniaki za to, że zjadasz je, bo nie stać cię na krewety. Coś w ten deseń. Nie wypada jakoś tak po prostu. A widzicie. Ja muszę. Ja chcę. Łubudubu. Łubudubu, niech nam żyje…

RIS ten jaki jest każdy widzi. Piany to on nie ma, ten Kierownik. Czarny jest jak smoła. I gęsty jak ona. Ale co najlepsze to kierownik serwuje nam do nosa.

Do nosa Kierownik podaje nam całą feerię (odsyłam do filmiku na Szyszkach, na którym gadamy głupoty i pijemy Wojownika z Profesji). Feeria. Jest takie słowo. No. Więc tutaj mamy feerię ciastowych klimatów. Wanilia, czekolada, kakao. Lekko mniej kawa. Lekko bardziej niż mniej alkohol, ale w stylu szlachetnym. Takim wiecie? Odsączonym przez kromkę chleba. Żart z tą kromką. Zgrywusy. Fajnie to pachnie. Lubię słodkie risy. Porządni ludzie podobna uwielbiają słodkie rzeczy 😀

W smaku jest jeszcze lepiej. Gęsto tu. Coś jak atmosfera w pokoju pełnym informatyków. Piwo jest oleiste, lepkie. Słodycz fajnie balansuje się z ciemnymi słodami. Z kawą. Z lekką palonością. W każdym łyku miałem wrażenie, że gryzę brownie. Dosłownie. Takie piwa lubię. Takie piwo to mogę pić jedno w dwie godziny. W trzy. W pięć. Mam nadzieję, że żona to czyta….

avatar
Napisane przez

Majk