American Pale Ale Piwne Freaki Wrężel

Browar Wrężel. Miś Wojtek

Browar Wrężel. Miś Wojtek

Myślałem, że rzemieślniki do piwa wrzucili uz wszystko. Były śledzie, boczek, aframony i inne limonki. Nie kojarzyłem dotąd mięty. Jak Bozie kocham, a wiedzcie, że kocham. Praktykuję nawet. Na tacę rzadko daję, ale praktykuję. Dlaczego tej mięty nie dodawali, skoro praktykuję? O co chodzi? Czy to przez tę tacę.

Do „Misia Wojtka” podszedłem sceptycznie. Ja ogólnie nie lubię mięty prócz spermintów (niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto tak nie mówił w dzieciństwie). W spermintach lubię, ale czy w piwie? Przelałem ochoczo do szkła. W piłę grają w TV, gorąco jest w ciul, więc piwa się chce. Przelałem więc, wygląd ładny, ale chciałem tej mięty uświadczyć. Sperminta.

Z lekkim ironicznym uśmieszkiem wziąłem niucha. Nosem wziąłem. I jest. Naprawdę. Tu jest mięta. Taka, jak w mojito. Świeżutka. Zielona. Inna niż w spermintach, ale równie fajna. Rześka, świeża. W tle majaczą gdzieś cytrusy, ale one nie mają szans. Nie mają szans z tą świeżą miętą. Rześką.

W smaku identycznie. Jest mięta. Nawet goryczka, sprawia takie jakby miętowe wrażenie. Lekko drapie w gardło. Kurde. Dla miłośników mięty mistrzostwo świata. Dla całej reszty, świetne piwo, inne, zaskakujące. Powtórzę chętnie, ale dwóch jednego wieczora bym nie wypił.

PS. Kim był Miś Wojtek, doczytajcie sobie sami w internetach. Warto.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Były już w Polsce piwa miętowe i to nie jedno.