Piwne Freaki Szpunt

Browar Szpunt. Venom. Black Sour Ale

Browar Szpunt. Venom. Black Sour Ale

Weszło sobie piwo do BJCP i wrzuciło granat. Rozpierducha totalna. Gazety piszą o zamachu. Jednak świadkowie zdarzenia twierdzą, że to nie zamach. To eksperyment był. Eksperyment mający na celu wymieszać wszystko ze wszystkim. Mało tego. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że wyszło całkiem dobrze. Na pewno zaskakująco.

Oczywiście. Znaleźli się świadkowie, opowiadający, że wyszło słabo, a krajobraz po detonacji jest przekombinowany. Spoko. Tak się złożyło, że byłem jednym ze świadków. Widziałem jak wrzucano ten granat. Wlewano sok z limonki. Takie rzeczy. Ciemne, klarowne piwo. Wygląda jak sok z czarnej porzeczki. Ma jakieś takie granatowe zabarwienia. Piana ładna, lecz skąpa jak spodenki dzisiejszych gimnazjalistek. Opada tak samo szybko jak spodenki niektórych ze wspomnianych dziewuszek. Nosa nigdzie nie trzeba wkładać, by poczuć fajny, rześki aromat limonek. Nie w dziewuszkach. W piwie. W zapachu, jak w barwie, przewija mi się czarna porzeczka. Jakiś schiz węchowy, bo przecież jej w tym piwie nie ma. Jeśli nos myśli, że to koniec wrażeń, to nos się myli. Z kwaśnej podstawy, z tła wyłazi czekolada z kawą. Ba, czuć tu nawet palone nuty. Kosmos węchowy jakiś. Wiem, że nie wszystkim to podejdzie. Mi się spodobało. Inaczej ni wszędzie.

W smaku jest kwaśno. Cytryna, limonka i wciąż ta porzeczka. Piwo jest mega wytrawne. Brakuje mu ciała, choć może słowo brakuje, jest nietrafne. To piwo to dziesiątka, ono nie ma mieć ciała. Ono ma być rześkie i wytrawne. Nuty kwaśne mają się tu zderzać z ciemnym słodem. Tak się właśnie dzieje. Ciemne słody w postaci kawy i czekolady tu są. Ale wycofane, jak okularnik na dyskotece. Stanowią jednak kontrę dla tej całej kwaśnej ferajny, która masakruje język w pierwszej części łyka. Fajne doświadczenie. Jeśli traficie gdzieś to piwo, to spróbujcie. Zaskoczycie się na pewno. Wzbudzi w Was emocje. Pewien jestem.

baner-wpis

avatar
Napisane przez

Majk

  • dzudo-honor

    No właśnie oceny jakoś nie zachęcały do degustacji, ale co tam wiary się słuchać. Cholernie dobrze ułożone, wszystko zagrało zaskakująco dobrze, ostatnio takim ryzykownym zagraniem i wymieszaniem oczarował mnie i zniszczył Whisker „B”. Polecam!