Pils Piwne Freaki Stu mostów

Kieszeniowe trzepanko

Kieszeniowe trzepanko

Tytuł wpisu jest dwuznaczny. Oczywiście może chodzić o trzepanko w wersji „wkładamy rękę do kieszeni”, gdzie od razu przypomina mi się mój wuefista i jego słynne „w bilarda grasz? kurwa?”. Krzyczał tak do każdego, kto trzymał rękę w kieszeni dłużej niż kilka sekund. Nie miało dla niego znaczenia, czy była to bieżnia przed szkołą, czy korytarz przy drzwiach staruchowatej dyrektorki. Zawsze dorzucał do tej wypowiedzi „kurwa”, za co wszyscy darzyli go ogromną sympatią. We wpisie nie chcę pisać o trzepanku, jak wyżej, a o trzepanku kieszeniowym w sensie „jak wypierdolić na piwo dwa razy więcej hajsu, niż powinniśmy”.

O wyrzucaniu hajsu napiszę na przykładzie „Klasyki w nowych aranżacjach”, czyli piwa Wrclw Pils z browaru Stu mostów. Piwo to ma bardzo ładną „nowo zaaranżowaną;)” etykietę. Po przelaniu do szkła jedynym co zdradza, że oglądane piwo nie jest zwykłym Lechem jest jego lekka opalizacja. Nic więcej. Ciemnozłota barwa. Piana, która od początku jest nijaka, a po minucie pozostaje w zasadzie tylko wspomnieniem w postaci milimetrowych placków na powierzchni. Z wyglądu, to zwykłe piwo, jakie możemy dostać w plastikowym kubku w smażalni ryb w okolicach Władysławowa. Zapach, to czysta słodowość oraz jedyna rzecz, która próbuje ratować to piwo. W aromacie przewija się lekka ziołowość, która fajnie kontruje nudny zbożowy charakter wynikający ze słodu. Piwo smakuje identycznie jak pachnie. W każdym łyku dominuje zboże, choć trzeba zwrócić temu piwu, że cechuje się bardzo fajną goryczką (wg. browaru to 35 IBU). Goryczka kontruje słody, przez co piwo jest mega pijalne.

Wiem, że jeszcze kilka zdań i zostanę posądzony o rozdwojenie jaźni, alzheimera, czy inne przypadłości niepozwalające mi zapamiętać o czym bredziłem w pierwszym akapicie. Otóż, dzięki zażywanym codziennie lekom pamiętam o czym bredziłem, choć tak trochę jak przez mgłę. Pisząc o trzepaniu kieszeni, chciałem wyrazić swoje niezadowolenie, że piwo Wrclw Pils, jest piwem poprawnym, jak najbardziej mieszczącym się w ramach stylu. Jest również piwem bez żadnych wad. Ale kurwa. TO PIWO JEST NAJZWYKLEJSZYM PILSEM. Niczym więcej, niż pilsem. Pilsem, za którego zapłaciłem ponad siedem zeciszy. Dla porównania, taki Miłosław Pilzner kosztuje mniej niż połowę tego, a wcale temu piwu nie ustępuje. Ktoś mnie tu bzyknął na hajsy. Choć w sumie to bzyknąłem się sam (lubię to), bo czytałem etykietę przed zakupem, więc czego się spodziewałem?

Jeśli nie macie co robić z hajsem, ale macie go jeszcze za mało, by w swym najnowszym Lambo oblewać szampanem po sztucznych cyckach piękne murzynki , to kupcie sobie poprawnego Pilsa za siedem zeta. Będziecie zadowoleni.

_DSC0594-2

 

Browar: Stu mostów

Styl: Pils

Wysokość ekstraktu: 12,5

Zawartość alkoholu: 5%

IBU: 35

Barwa: Ciemno złoty

Temperatura: Schłodzone jak makrela trzymana dwa dni w lodówce (czyli mocno, dla niekumatych)

avatar
Napisane przez

Majk