Bez kategorii Piwne Freaki Raduga Russian Imperial Stout

Browar Raduga. Potiomkin. Russian Imperial Stout.

Browar Raduga. Potiomkin. Russian Imperial Stout.

Majówka. Grill, grill, kiełbasa, wóda, grill, grill, wypizd. No. Tak w skrócie opisałem sedno majówki. Jako zobligowany nołlajf siedzę sobie w majówkową sobotę i popijam piwo, na które czekałem. Długo czekałem. Nie tylko ja czekałem. Wielu czekało. Na statek czekało. Okręt. Flagowy. Pancernik jakiś.

Oczywiście. Czekałem na Potiomkina. Czekałem na ten ruski statek ze zbuntowaną załogą. Czekałem na jego moc. Czekałem na jego baling (baling, słowo oznaczające ekstrakt, często używane przez ludzi, którzy to niby znają się na piwie, a tak naprawdę lubią je po prostu pić. Coś jak ja). No. Czekałem więc, czekałem i mi się trafiło. Wydałem dobry pieniądz, a teraz siedzę i piszę. Do Was piszę.

Pancernik przelany do szkła, jest czarny jak olej zlany z niemieckiego TeDeIka. W sumie, to i gęstość podobna. W sumie to i piana, a właściwie jej zalążek. Też podobny. Jak mi mechanior pianę wymusza zlewając olej, to jest podobnie. Różnica między olejem a pancernikiem jednak jest. W zapachu choćby. Byłem zdziwiony po przeczytaniu naklejki na butelce. Etykiety zmienionej zresztą. Już nie wystarczy wsadzić butelki po Radudze do kibla, by eta odeszła. Trzeba sobie parzyć ręce. Nie to, że minus. Mam wrażenie, że to krok w przód.

O czym to ja? Zdziwiłem się. W śród chmieli ameryka? ARIS? coś jak AIPA? Do wąchania przyłożyłem się nie na 100. Na 106% się przyłożyłem. Jest kawa, jest kakao. Są praliny. Są bomboniery. Jest cała cukiernia, z cukiernikiem włącznie. Cukiernik napity, bo alkohol też jest. Nie przeszkadzający, szlachetny. Fajnie ukryty. A jest go to w ciul. Jest co ukrywać. Rzadko pijamy polskie piwa mające dwucyfrowy wskaźnik alkoholu. Nie byleco.

Piliście kiedyś posłodzoną kawę? Na przykład jak Wam Mariolka z roboty, co Was nie lubi posłodziła? No. Dodajcie o tego bardzo delikatne owoce, kakao, wspominane w zapachu bomboniery, czekoladki, cukiernika. Dodajcie fajną, alkoholowo popiołową goryczkę. Dodajcie jedno do drugiego i sumarycznie wyjdzie Wam pancernik. Aksamitne, potężne piwo o konsystencji oleju TeDeI. Jest też kwaskowość. Z palonych słodów. Coś jakby kawę robiła nie Mariolcia z roboty, a barista jakiś. Wiecie? Że wypaśna. Złożone piwo. Nie powiem. Tak złożone, że złożyło mnie do snu. Nie od razu. Po godzinie. Ale to nie wina Potiomkina. Wódki się dzień wcześniej opiłem. Majówka w końcu.

avatar
Napisane przez

Majk