Kormoran Piwa codzienne

Browar Kormoran. Śliwka w piwie.

Browar Kormoran. Śliwka w piwie.

Rozochociłem się Malinowym Porterem. Poszedłem w piwa z owocami. Znaczy raz od tamtej pory poszedłem. Po jedno piwo. I wiecie co? Dziś będzie inaczej. Na bank zauważyliście, że od długiego czasu piszę tylko o piwach, które mi smakowały. Dziś będzie inaczej. Napiszę o piwie, które nie smakowało mi wcale. Nic, a nic. Ale napiszę o nim, bo to  dobre piwo. Nie smakowało mi dlatego, że jest złe. Nie smakowało mi, bo ja jestem zły.

Nie wiem. Może to trauma z dzieciństwa. Miałem kiedyś taką przygodę. Nażarłem się mirabelek. Jak to dzieciak. A babcia mówiła. „Nie żryj. Dziecko. Sraczki dostaniesz”. Babcia mówiła, a ja swoje. Dalej jak było pewnie wiecie. No i może stąd ta moja trauma. Z tej plamy na środku chodnika. Z tego rechotu dzieci i starców. Z tego wytykania palcami. „Patrz, zesrał się gówniarz. Na środku placu”.

Piwo przelane do szkła prezentuje się pięknie. Ma ładną, bursztynową barwę, która to wpada lekko w …. w śliwkę? Sami spójrzcie. Mało tego. Piwo przelane do beczułkowatego szkła powoduje, że na zdjęciu pojawia nam się wielka, tłusta śliwa, chowająca się za butelką. Tłusta śliwa posiada średnią pianę. Średnia piana tłustej śliwy składa się z drobnych pęcherzyków. Całość prezentuje się cudownie.

Zresztą tak samo jak pachnie. Bo pachnie to piwo cudownie. Słodkawo, słodowo. A całości dopełnia słodka, soczysta i mocno dojrzała śliwka. Węgierka. To pachnie naprawdę fajnie. Przyjemnie. Kojarzy się z babcią. Ale babcią z tej dobrej strony. Ciepłej. Kochanej. Kobiecej.

Kobiecej. Myślę, że to słowo klucz, by opisać to piwo. Ono jest przyjazne jak mały piesek. Pekińczyk, czy maltańczyk. I jasne jest, że każdy, nawet najbardziej zarośnięty i umięśniony drwal chce czasem przytulić maltańczyka. Ale umówmy się. Tylko czasem. Tak samo jest ze „Śliwką w piwie”. Mogę ją przytulić. Raz do roku. Po prostu. Nie przepadam za śliwkami. W tej, mocno dojrzałej postaci. Jeśli ktoś się w takich śliwkach lubuje, to zapraszam. Będzie zadowolony. Ja się nie lubuję, ale wiem, że mnóstwo osób jak najbardziej tak. Stąd ten wpis. Tym bardziej, że „śliwka w piwie” nadal jest piwem. W wysyceniu, czy lekkiej goryczce. To jest piwo. To nie jest zwykły Radler dla kobiet. Tutaj piwo to wygrywa z konkurencją o lata świetlne.

 

avatar
Napisane przez

Majk