Piwne Freaki Profesja

Browar Jana. Hopiniada

Browar Jana. Hopiniada

Wstajesz rano i wiesz, że żyjesz. To znaczy jeszcze żyjesz, bo ząb daje Ci do zrozumienia, że twój żywot się kończy. Jest sobota i z każda godziną uświadamiasz sobie jak mały jesteś. Jak słaby. Przez najbliższe dwie doby twoją używką są wyłącznie prochy. Ibumy, apapy i inne. W dupie masz ipy. Nie obchodzi cię zło koncernowych lagerów. To, jak bardzo jest z tobą źle zauważa rodzina. Nie reagujesz już nawet na prześmiewczą zaczepkę żony, twierdzącej że wyczuwa DMS w zupie.

Dogorywasz. Odliczasz godziny do poniedziałku. Państwo nauczyło Cię, że jak zdrowie to tylko prywatnie. Wolisz z bólu wygryzać wióry z paździerzowej półki w przedpokoju niż udać się na „dentystyczny dyżur”. Jeszcze jeden proszek. Jeszcze tylko przetrwać noc. Będzie dobrze.

Nie jest dobrze. Stan zapalny. Antybiotyk. Boleć może i przestaje, ale od dziecka wpajano Ci, że przy antybiotyku piwko to ne ne ne. Trzymasz się. Chodzisz do półki z piwami, głaszczesz butelki. Czytasz etykiety i wąchasz stare kapsle. Ne ne ne. I wtem olśnienie. Zbiegasz do piwnicy. Co trzeci schodek. Chuj z windą. Windą zbyt wolno. Drogę z półpiętra na parter pokonujesz jednym susem, jak za małolata.

W piwnicy już wiesz, że jest dobrze. Żyjesz w pięknym kraju, w którym co prawda „państwowy” dentysta może cię zabić, ale masz też możliwość kupić napój bezalkoholowy z prawdziwym chmielem. Masz to w piwnicy. Lemoniada z chmielem. Ratunek. Dobra do tego. Ten chmiel naprawdę tu czuć. Z każdym łykiem bardziej. Fajniej. W lecie bym się zesrał z radości na taki napój. Dziś się nie zesram, bo mi ząb od tygodnia jeść nie daje. Nie mam czym, ale napój świetny. Polecawszy.

avatar
Napisane przez

Majk