HopKins Piwne Freaki Wędzonki

Browar HopKins. Biohazard.

Browar HopKins. Biohazard.

Kupiłeś piwo torfem wędzone, to nie narzekaj na kable, asfalt, czy inne szpitale. Kupiłeś morszczuka w biedrze z promocji, to nie narzekaj, że Ci w chałupie śledziem wali po obiedzie. Tym mądrym, chińskim przysłowiem, przestrzegam. Jeśli należysz do grupy, która nie toleruje torfowych klimatów, to piwa tego nie kupuj. Jeśli należysz do wielbicieli, a do tego, uwielbiasz piwa świetne, to kup opisywane piwa dwa.

Ja kupiłem jedno, a dziś ten błąd naprawię. Piwo wygląda jak czekolada pokryta pianą. Jak deser jakiś. Pięknie, ale nie tego tu przecież szukamy. Szukamy skażenia. Szukamy pojebanych aromatów i smaków. Aromatów i smaków, które dla normalnych ludzi są nie do przyjęcia. Nie do zaakceptowania. BIOHAZARD. Prawdziwy. Do rzeczy. Kable, szpital, bandaż i plastik. Ale wcale nie ostro, nie jest to aromat nieakceptowalny. Dużą rolę gra tutaj słodka czekolada łałała (jest sobota, więc dyzartia) łagodzi bodźce przez większość ludzi odbierane jako beee. Piwo staje się spokojne w aromacie, co powoduje, że możecie próbować podsunąć je pod nos szwagrowi, czy wujkowi na obiedzie. Reakcja pewnie będzie słaba, ale przynajmniej próbowaliście. Pachnie fajnie. Przyjemnie, tu jest to co być powinno, a nawet więcej w postaci czekolady i chmielu.

W smaku piwo staje się jeszcze bardziej agresywne i złożone. Do torfowych klimatów dochodzi mocno palona kawa, gorzka czekolada, a jakby wrażeń było mało, to dołoży ich solidna, mocna, ziołowa goryczka. To piwo ma wiele wymiarów. Coś jak pójście do kina 5d na film 3d. Albo coś jak 3 do drugiej potęgi. Naprawdę, każdy łyk to mocne wrażenia. Dla jednych ekstremalne, dla innych świetne, a znajdą się pewnie i tacy, co stwierdzą, że niezbyt intensywne. Na zdanie tych ostatnich nie patrzymy. Odsyłamy do denaturatu i nieoczyszczonej ropy z Ukrainy. Biohazard to świetne piwo. Każdy, kogo nie odrzucają torfowe klimaty powinien go spróbować.

avatar
Napisane przez

Majk