Cascadian Dark Ale (Black IPA) Piwne Freaki

Browar Golem. Grin Sove Black India Pale Ale

Browar Golem. Grin Sove Black India Pale Ale

Pozostajemy w temacie rozmarynu. Nie lubię go. Wkurza mnie on. Tak na co dzień. Gdy idę ciemnym lasem, w czerwonym kapturze. Do babci idę. Idę idę, a tu rozmaryn z krzaków wyskakuje. „Rozmarynie, dlaczego masz takie wielki oczy?” itd. Wtedy mnie on wkurza. W potrawach też mnie wkurza, ale to pewnie dlatego, że nie umiemy z małżonką go używać. Lecz rozmaryn w piwie przestał mi przeszkadzać. Wzbogaca je. Urozmaica. Jak dziewczyna seks nastolatkowi. Jak wódka wesele.

Dzisiejsze piwo to idealny przykład urozmaicenia. Uwypuklenia piwa rozmarynem. Ale tylko uwypuklenia, bo Grin Sove od Golema to świetne Black IPA. Chyba najbardziej leśne, iglaste, sosnowe, żywiczne Black IPA jakie piłem. To piwo powinno być dofinansowane przez Lasy Państwowe, czy jak ona tam, ta instytucja od leśniczych. Do tych całych lasów nazrzucano jeszcze nut cytrusowych i rozmarynu oczywiście. Bardzo fajna mieszanka.

W smaku do leśnych klimatów dochodzi jeszcze delikatna paloność dodając kolejna kropelkę do fajności tegoż trunku. Nasycone jest w sam raz, nic nie szczypie w jęzor, ale płasko też nie jest. Pomimo, że tak jak pisałem na początku, rozmaryn mnie wkurza, wypiłem je z dużym smakiem. Przy piciu można sobie urozmaicać czas patrzeniem. Bo piwo ładne, ciemne z fajną, białkową pianą, co odwala taki lejsing na szkle, że miło się w to patrzy. Fajne. Polecam.

avatar
Napisane przez

Majk