Gloger Pale Ale Piwa codzienne

Browar Gloger. Wilczy dół. Pale Ale

Browar Gloger. Wilczy dół. Pale Ale

Wszedłem do sklepu i rzuciło mi się w oczy. Dół mi się rzucił. Wilczy dół. Coś co ma złapać i usidlić przeciwnika na wojnie (lub zwierzaka w procesie kłusowniczo mięsozdobywczym). Rzucił mi się więc w oczy ten dół, co dobrze świadczy o nowej serii etykiet z Browaru Gloger. Złapał mnie. Słusznie. Mecz wieczorem oglądałem, więc strachu nie było. Coś miłego i przyjemnego, bez ciumkania.

Nie spodziewałem się po nim wiele. Takie o. Do wypicia z przyjemnością lub też nie. I wiecie co? Cieszę się, że je kupiłem. To jedno z najbardziej posranych piw jakie ostatnio piłem. Od dawna. Wariackie, bo od pierwszego węchu do ostatniego łyka czuć w nim sam słód. I to taki, jakby wsadzić gębę do wora ze słodem. Albo inaczej. Próbowaliście kiedyś kaszki Nestle dla dziecka rozrobionej z wodą(czystej, bez dodatków)? Spróbujcie więc, i będziecie wiedzieli o czym mówię. Ale kaszki sobie nie żałujcie. Tylko to zrobi robotę podobna do „Wilczego dołu”!

Czysty słód. To piwo powinno się dawać na kursach sensorycznych. Chcesz wiedzieć jak pachnie i smakuje słód bez chmielu? Wypij „Wilczy dół”. Piwo jest pełne, nasycone w sam raz. Niestety, przez brak goryczki druga część degustacji zaczyna być męcząca. Jednak z pewnością eksperyment warty spróbowania. U mnie wyłącznie raz w życiu, ale warto było. Nie żałuję.

avatar
Napisane przez

Majk