Cascadian Dark Ale (Black IPA) Faktoria Piwne Freaki

Browar Faktoria. DeadWood. Double Black IPA

Browar Faktoria. DeadWood. Double Black IPA

Przed nami świetne piwo. Na etykiecie mamy ładną historyjkę o miłym Panu niegrzecznym, który robił notoryczną rozróbę w pewnym miasteczku na Dzikim Zachodzie. Browar Faktoria, jako znani wszem i wobec fascynaci małych miasteczek w środku amerykańskich pustkowi, tak zajarali się tą opowieścią, że postanowili nie być gorsi. Też narobili niezłej rozróby. Narozrabiali w tym, co robią najlepiej. Narozrabiali piwem.

Imperialne Black IPA. Czarne jak dupa nosorożca. Nieprzeniknione dla zwykłego zjadacza chleba. Mi udało się spenetrować tą czerń. Za pomocą latarki z „rybką MiniMini” zapożyczoną od dziecka, udało mi się wymusić delikatne przebłyski. Ale pamiętajcie. Latarka z „rybką MiniMini” to nie przelewki. Nie próbujcie tego w domu. Piana na tym piwie jest wielka, gęsta i trwała. Coś jak katar u alergików na przedwiośniu.

Jeśli nie jesteś alergikiem, a jesteś piwnym gikiem to wąchaj to piwo. Chmiel. Chmiel. Chmiel i palone słody. Są tu cytrusy, jest las iglasty. Żywica. Są prażone ziarna. Są też aromaty palonych słodów. Kwaskowa kawa. Gorzka czekolada. Raj dla nosa. Świetnie pachnące piwo.

Jak pachnie, tak też smakuje. W każdym łyku mamy powtórkę z nosowej rozrywki. To co da się wyczuć jęzorem, a nosem już nie to aksamitność i gęstość trunku. Czuć tu „imperialność”. Alkoholu nie czuć wcale. Ale nie myślcie, że to piwo jest grzeczne. Nie. Nie jest. Każdy łyk kończy potężna, cytrusowo-iglakowa goryczka. Może nawet lekko popiołowa. Świetnie. Pije się to bardzo przyjemnie i idąc tym drogowskazem piwo zniknęło mi ze szkła dosłownie w kilka minut. Co jak na wersję imperialną, albo dobrze świadczy o piwie, albo nie najlepiej o mnie 😉 Wasze zdrówko.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Ja kupiłem dla etykiety, a okazało się, że zawartość jest nawet lepsza. Z przyjemnością i również zadziwiająco szybko wychyliłem pod chmurką.