American IPA (AIPA) Baba Jaga Piwa codzienne

Browar Baba Jaga. HopoRaptus

Browar Baba Jaga. HopoRaptus

Rózne są piwa. Nie ma takich, które nie nadają się do wypicia. Bądźmy ludźmi. Każde piwo da się wypić, kwestia zmiany celu picia. Ale dla koncepcji wpisu, przyjmuję, że są takie piwa, które nie nadają się do wypicia. Z drugiej strony mamy tez piwa, które wyrywają nas z butów. Po wylizaniu ostatniej kropli ze szkła żałujemy, że opieka społeczna nie przyznała nam więcej kartek na zakup drugiej butelki.

I najłatwiej dla wszystkich byłoby żyć na takich dwóch biegunach. Albo be, albo mniam. Jednak życie byłoby zbyt proste. A przede wszystkim nudne. Dlatego z pomoca przychodzi nam cała rzesza piw, które są fajne, są smaczne, ale z butów nas nie wyrwą. Nie taki jest ich cel. Ich celem jest danie nam kilkunastu minut przyjemnego spożywania ukochanego trunku. Ich celem jest dawanie nam przyjemności. Nie lotu w przestworzach. Prostej, ludzkiej przyjemności. Tego, co w życiu lubimy najbardziej.

Baba Jaga wypuściła właśnie taką serię piw. Trzy na pewno, może i cztery. Nie zbadałem. Na etykietach są jakieś stwory ala Godżilla, czy inny bohater Turoka (gimby nie znajo). Piwo warzone z jakąś ważną postacią. Z panem jakimś. Biografię, nip i pesel znajdziecie na etykiecie. Piwa mają podobny zasyp, lecz w każdym lekko zmieniono chmielenie. Piłem dwa z nich. Doznania z HopoRaptusa spisałem, drugie piłem przy robocie, więc się nie wczuwałem, ale odczucia były podobne. Bursztynowe, lekko zmętnione piwka, z ładną, gęstą pianą. Zarzucić nic nie można, a wręcz wrażenia oczowe są bardzo przyjemne.

Pachnie to tak, jak powinno pachnieć. Są cytrusy, są owoce tropikalne, w tle lekki karmel, którego mogłoby być mniej. Są też zioła, trawy, łąki kwitnące. Fajnie, chmielowo. W smaku piwa są raczej pełne, słodkawe, lecz nie słodkie. Słodycz przełamuje dośc mocna, ziołowa goryczka. Ta długo pozostaje w ustach i zachęca do kolejnego łyka. I kolejnego. I jeszcze jednego. I jak starczyło, to jeszcze jednego. I kolejna buteleczk. I jeszcze jedna.

Piwa w sam raz do wypicia przy meczu, pornosie, czy koszeniu trawnika. Dobre, lecz nie wymgające skupienia. Poprawne, przyjemne i intensywne w sam raz dla człowieka, któremy chmiel zrył już łeb. Pijmytakie piwa, bo piwa mają przynosić radość. Kochajmy się, radujmy, piszę na trzeźwo. Jak zawsze 😀

avatar
Napisane przez

Majk

  • peter

    Wczoraj piłem, do meczy #POLGER. Podzieliłem się po wypiciu ze znajomymi i wniosek był jeden… Najsłabsze piwo na meczu a trochę osób i piw było. Za słodkie, jak bym landrynki z PRL pił. 2/10. Niestety… :/