India Pale Ale Piwne Freaki USA

Brooklyn East IPA

Brooklyn East IPA

W Hameryce to majo. Majo wszystko fajne. Sztuczne cyce majo, hamburgiery majo, dobre piwo? Tyż majo. A czy to co szwagiyr podrzucił, to dobre nalaly? Na nalały tak, że piana aż wyłazi ze szkła. Piękna, gęsta i mocna jak dębowa trumna. Piwo w barwie jest również wypasione. Idealnie bursztynowa barwa. Bez najmniejszego zmętnienia. Dzieło sztuki.

W zapachu mamy takie buchnięcie chmielu, że chyba sam chmiel nie pachnie tak intensywnie jak chmiel w tym piwie. Zdecydowanie piwo nie polecane do wąchania amatorom. Żywiczność i ziołowość, aż kręci po nosie. Po nosie walą też owoce tropikalne. Przed chmielowym atakiem próbuje się bronić delikatny zapaszek słodowy. Ale umówmy się. To mniej więcej tak, jak ja zacząłbym rywalizować na „bąki” ze swoim synem. Wiadomo, że młody prukałby dzielnie, ale bitwa ta byłaby rozstrzygnięta jeszcze przed rozpoczęciem.

W ustach jest przede wszystkim mega wytrawnie. Słodu tutaj nie uświadczyłem. Piwu brakuje ciała. Co gorsza, smak zdominowany jest przez ekstremalną goryczkę. Goryczkę, która męczy swym łodygowym charakterem. Dodatkowym minusem jest tutaj alkohol, który czuć nie tylko w brzuchu, ale już i w ustach. Nie dobrze.

Podsumowując. Piwo jest ekstremalne. Nachmielone fest. Niestety w mojej opinii jest zbyt agresywne, jednowymiarowe i nieułożone. Ciekawe co na ten temat napisze nam Misio Kororowy po degustacji swojej butelczyny.

11800756_806249842829259_1487766981_o

 

Browar: Brooklyn

Styl: East Coast IPA

Wysokość ekstraktu: 17

Zawartość alkoholu: 6,8%

IBU: na moje oko z 80

Piana: Bardzo ładna i trwała.

Barwa: Idealnie klarowny bursztyn

Temperatura degustacji: Mocno schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk