Brodacz Piwne Freaki Session Pale Ale

Broadczowa Prima Vera

Broadczowa Prima Vera

Czasem w życiu zdarza nam się zrobić coś nie w porę. Kiedy byłem mały (oraz jeden, jedyny raz kilka m-cy temu) mój pęcherz podczas snu nie przesyłał w porę informacji od siuśków do mózgu, że spotkanie jest w spodniach. Również kiedy na zatłoczonym festynie nie w porę odsuniesz rękę dzierżącą piwo od kolegi obok zalewając mu kreację, słowa „przepraszam, ale pobrudziłem panu dres” mogą się okazać ostatnimi w twoim życiu. Podobnie jest z seksem. Kiedy w nieodpowiednim momencie (czyt. zbyt późn0) zaprzestaniesz ruchów posuwisto-zwrotnych możesz tego żałować przez 9 m-cy. Później kiedy pojawia się tzw. „efekt zaniechania” zwany niemowlęciem przestajesz mieć czas i siły na jakiekolwiek myślenie i rozpamiętywanie.

Moje „nie w porę” polega na tym, że otworzyłem brodaczową Prima Verę jakieś 48h za późno. Podczas kiedy w niedzielę z powodu upałów z mojego pęcherza wydobywała się jedynie para wodna, a w ustach z powodu stanu ich wilgoci zamieszkały dwie jaszczurki ja trzymałem Prima Verę w lodówce czekając jak ostatni kretyn na to, że globalne ocieplenie wysuszy na wiór nawet wiór.

Niestety zawiodłem się srodze i tak oto we wtorkowy wieczór z temperaturą sięgającą 16. st. C piję w warunkach zewnętrznych bardzo lekkie i pijalne „Oceania Spring Ale”. Mimo tego, że do warunków przyrody bardziej pasowałby jakiś dubbel, albo porter to doceniam to piwo pomimo tego, że dobrałem je do pogody tak nieszczęśliwie jak nazwanie dziecka imieniem Macierewicz. Wyobrażacie to sobie? „Macierku obiadek gotowy. Dzisiaj sok z brzozy i ziemniaczki z popiołu”.

Piwo jest lekkie, bo ma 11,5% cukrów początkowych, czyli o ok 2g więcej niż cała Anja Rubik. Pomimo tego nie jest wodniste, a w aromacie wyraźnie czuć nuty słodowe, trochę lagerowe. Dzięki temu jednak jest bardzo pijalne co w upalne dni jest istotne mniej więcej tak samo jak założenie ochraniaczy na twarz i jądra tuż przed powiedzeniem żonie, że właśnie wydało się 350 zł w sklepie na piwo.

W aromacie także pojawiają się nuty owoców tropikalnych, ale jedynie tych słodkich i nie znalazłem w nich ani żywicy, ani cytrusów, co jest oczywiste przy użytych chmielach. Nie brakuje im jednak wyrazistości, bo pomimo 35 IBU niski ekstrakt uwydatnia goryczkę, która w tym piwie, obok aromatu, jest najfajniejsza. Wprawdzie nieco zalega, ale wg mnie przy tym przeznaczeniu piwa to tylko zaleta.

 

Wszystkim, którzy mają zamiar przebywać w wysokich temperaturach serdecznie polecam. Nawet schłodzone poniżej 10 st. C nie traci nic z charakteru, lecz w zamian daje wielkie orzeźwienie. Uczucie jakie daje jest porównywalne z przemyciem moszny bądź sromu szamponem z miętą. Z każdym krokiem (w tym przypadku łykiem) czuć wielkie orzeźwienie. Bardzo dobrze piwo jak na swoje konkretne przeznaczenie.

 

Browar: Brodacz

Styl: Oceania Spring Ale/ Session Ale

Wysokość ekstraktu: 11,5%

Zawartość alkoholu: 5%

IBU: 35

Barwa: Złociste, klarowne

SONY DSC
SONY DSC

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy