Piwne Freaki Pszeniczne Ale

Wydrokot, czyli ni chuj ni wydra

Wydrokot, czyli ni chuj ni wydra

Każdy widział kiedyś kota. Ma cztery łapy, ogon i nienawidzi ludzi. Koty w w sposób wybitny przykładają swą łapę do intelektualnego rozwoju ludzkości. Otóż ja nie wyobrażam sobie dnia bez kilkuminutowego odmóżdżenia się na kwejku, gdzie koty zdecydowanie grają pierwsze skrzypce. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię. To, że Wy nie lubicie, to nie uwierzę, bo wszyscy lubią. Tak jak discopolo. Możecie tylko gadać, że nie lubicie.

Z wydrą jest gorzej. Nie każdy widział. A połowa z tych co widziała, to myślała, że to surykatka wypadła z tankowca podczas ściśle zaplanowanej ucieczki z afryki. Wypadła z tankowca na Bałtyku, bo tankowiec płynął do Estonii. Do Estonii, bo Estonia nie ma z afryką podpisanej umowy o ekstradycji surykatek. Wypadła z tego tankowca i w ogólnym zamieszaniu postanowiła spierdolić Wisłą pod prąd myśląc, że Wisła to Pirita. Więc surykatka żyła do końca swych dni w Warszawce myląc ją z Tallinem. Nom. Więc nie. Wydra to wydra. Zwierze cwane, wredne i wredne. Jedyne co musimy na tę chwilę wiedzieć, to to, że wredność to jej jedyna cecha wspólna z kotem. Resztę doczytajcie na wikipedii (jeśli oczywiście chcecie. Nie mówię Wam jak macie żyć).

Tym przynudnym wstępem ustaliliśmy, że Wydrokot nie może się udać. Tak jak dzielenie przez zero. Niby próbować można, ale zarówno psor w liceum, jak i przełożony w robocie zadowolony nie będzie.

Dlaczego o tym bredzę? Ano dlatego, że pewna wesoła ekipa ze Szkocji wpadła  na jednym z Europejskich lotnisk na mniej wesołą, ale równie ululaną alko ekipę z Niemczech. Jako, że oba narody uznawane są za kulturalne (a wiemy, że tak nie jest) to dogadali się tam jakoś i uwarzyli wspólnie piwo. Patrząc na obie ekipy z osobna to porządni zawodnicy w swym fachu, lecz w mojej opinii błędnie założyli, że uwarzą wspólnie Wydrokota, czyli ni to Pszeniczniaka, ni to IPALE**

Nie to, że piwo wyszło im słabe. Jest to świetne piwo. Fajnie się pieni i ma świetną barwę, wręcz książkową jak na piwo pszeniczne.  W zapachu pachnie weizenowo, czyli bananowo, ale jakoś tak nieśmiało. Jak na IPA pachnie słabo, trochę cutrusowo i trochę żywicznie, ale słabo. Dla mnie IPA to IPA, ma być ją czuć. Ma nas gwałcić w nos wielowymiarowym zapachem. W smaku jest podobnie. Piwo jest dobre, rześkie i pijalne, lecz nie urwie nam dupy. Jest troszkę weizenowej kwaskowości. Jest trochę cytusów i żywic, ale trochę. „Trochę” to tutaj słowo klucz.

**ponieważ jestem nieuk, to nie wiem jak odmienić IPA. Ponieważ jestem leń, to nie chce mi się szukać filmu Kopyra, który o tym gadał, a także nie chce mi się pisać India Pale Ale, więc dwa pierwsze skracam i dodaję nieskrócone ALE. Dodatkowym plusem tego skrótu jest wymyślony na kolanie żenujący żart:

Spotyka się dwóch beergeeków informatyków. Jeden do drugiego: Podaj mi swój adres India Pale. Koniec żartu.

PS. Debil po trzydziestu latach życia myśli, że wszystko wie. Nie debil uczy się cały czas. Wiecie skąd pogrupowane w nieładnie wyglądające plamy bąbelków na ściankach szkła na naszych szyszuniowych fotkach? Ja się dziś dowiedziałem to i Wam powiem.  Otóż jak macie twardą wodę, to na szkle zbiera się kamień. Na tym kamieniu osadzają się z kolei bąbelki. Pytanie: Jak się tego pozbyć? Na pytanie odpowiem pytaniem 🙂 Dlaczego MisioKororowy napierdala dnem szkła o blat stołu lub podłogę po wlaniu do niego piwa?

Zdrówka.

Browar:  BrewDog & Weihenstephan

Styl: Weizen India Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 16

Zawartość alkoholu: 6,2%

IBU: 65

Piana: Bardzo obfita. Trwała

Barwa: Jasno złota.Lekko zmętnione

Temperatura: 8 st. C.

Cena:  14 zł

avatar
Napisane przez

Majk