India Pale Ale Piwne Freaki Włochy

Birrificio Lambrate Gaina

Birrificio Lambrate Gaina

Włochy, kraj ładnych panów jeżdżących na pierdzących skuterkach. W wolnych chwilach zajadają makaron i pizzę. Wolnych chwil mają wiele, bo z założenia robią niewiele prócz układania włosów i dbania o cerę. Całe to moje płytkie wyobrażenie o Włochach, jako mężczyznach runęło w przepaść, gdy poznałem Tego Pana.

COVER3

O skuterach nie gadaliśmy. Prawdą jest, że podyplomówki z estetyki nie robiłem, ale odnoszę wrażenie, że koleś ładny nie jest. Mamy to jednak wszyscy w dupie, bo gość jest tak sympatyczny i odjechany, że z wielkim przytupem wkracza na podium najbardziej odjechanych i sympatycznych ludzi związanych z piwem. W konkursie stanęli wszyscy przedstawiciele naszej planety, więc konkurencja była nie mała. Choć Chińczycy są raczej drętwi, więc spora część konkurencji odpadła, to i tak nie umniejsza mu sympatyczności. Uplasował się tuż za moim sympatycznym sąsiadem z bloku obok, który co drugi dzień dostarcza do śmietnika 30 butelek po tyskim, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Zębów mu kilku brakuje, ale mega sympatyczności odmówić mu nie można.

Podziwianie panów, jest niemile widziane w polskim społeczeństwie, wiec kończę przechodząc do rzeczy. Na tej samej imprezie, na której zrobione zostało powyższe zdjęcie (jumane z birrificiolambrate.com) nabyłem ich piwko. Ocenianego na 127 w skali do stu Imperial Ghisa już nie było, więc nabyłem Gainę. Zwykłe, szeregowe India Pale Ale.

No i ja Wam powiem, że chcę mieć takie zwykłe szeregowe piwa w sklepie pod domem. Pal licho. Nawet w zwykłym browarze restauracyjnym jakich przecież na naszym padole całe mnóstwo. Świetnie wyglądające piwo, którego piana nie odpuściłaby przez rok, gdybym nie zaczął się przez nią przebijać łopatą.

W aromacie są owoce. Bardziej tropikalne niż cytrusowe. W wersji słodkiej. Mango, brzoskwinia. Coś w ten deseń. W tle doszukałem się lasu, lekkiej żywicy. Spoko. Miło. Co pisać więcej. Specom to zostawmy. Że niby ja spec? Tiaa, to jako kamuflaż napisze dwa zdania o smaku, bo w smaku nie jest źle, choć nie tego się początkowo spodziewałem. Słodkie owoce zostają przełamane żywiczno owocową goryczką. Ta żywiczność lekko gryzie w gardło (a może to alkohol?). Fajnie, choć już mniej rześko niż w aromacie. Nie chcę pisać, że piwo jest przyciężkawe, bo głupio pisać tak o piwie, które wypiłem w trzy minuty z sekundami. Jest intensywne w smaku. Tak to nazwę. Dyplomatycznie. Polityk się znalazł 🙂 🙂

Szukam więc Imperial Ghis’y, bo słyszałem od trzech tysięcy ludzi, że piwo to wybija zęby, których później trzeba szukać po podłodze tuż obok szczęki,która opadła z zachwytu.

 

avatar
Napisane przez

Majk