Birbant India Pale Ale Piwne Freaki

Birbant Hopsband Fresh IPA.

Birbant Hopsband Fresh IPA.

Ludzie kupują różne rzeczy. Jedni kupują HBO na trzy lata, bo promocja. Inni kupują nowe NiuBalansy, by w robocie wyglądać spoko. Są też jeszcze inni. Jeszcze Inni to taki twór, który kupuje, po to by było jeszcze lepiej niż jest. Tacy inni kupili wielkie, stalowe koromysło. Wygląda to jak bojler u babci w połączeniu z środkiem transportu dla psa. Łajki. Nawet właściciele, po zakupie nie byli zbyt podekscytowani.

hops

 

Okazało się, że niesłusznie. Pierwsze próby, wyszło różnie. 10 Hops poróżniło internety jak Smoleńsk i invitro razem wzięte. „Pyszne to!” krzyczeli jedni. „Słabe, porażka” pisali inni. Aż przyszedł ten dzień. Dzień po BeerGeekMadenss 4. Dzień, gdy każdy kto spróbował tego piwa, był wniebowzięty. Jak fan serii Half-Life w 2028 roku. W dniu premiery trzeciej części. Jak fan internetu po spotkaniu Sachy Grey. Jak gej pod tęczą w stolicy.

Obok tego piwa nie da się przejść obojętnie. Nie da się. Po otwarciu butelki aromat jest tak intensywny, że zwala z nóg. Pierwszy łyk także. Drugi, trzeci, piąty. Piętnasty już nie, bo piętnastego nie ma. Wypite. Chmiel. To chmiel jest tu bohaterem. Świeży chmiel, ze świeżych zbiorów. Gra pierwsze, drugie i piąte skrzypce. Baaa, gra całe Bolero Ravela na wszystkich instrumentach.

Owoce, żywica, ziołowość. Pełne piwo, o wielkiej, ale nie męczącej goryczce. Chmielowy majstersztyk. Choć słodowa strona nie została tu zabita. Świetny balans. Każdy łyk to uderzenie owoców. Cytrusy. Tropiki. Są też zioła. Mega. Mega intensywnie. W każdym łyku. W każdym węchu. świetne piwo. Polecam, jak karkówkę z Biedronki przed długim weekendem. Jak komunię na niedzielnej Mszy. Jednym zdaniem. To piwa smakuje jak z tanka. W browarze. A to mówi wiele.

Wasze zdrówko. Pysznie. Brawa Birbant.

A Bolero Ravela brzmi tak…. I wszystko w temacie..

 

avatar
Napisane przez

Majk