Birbant India Pale Ale Piwne Freaki

Hops hops Hops hops Hops hops Hops hops Hops hops

Hops hops Hops hops Hops hops Hops hops Hops hops

Jestem 20 kilo starszy, niż 20 kilo temu, więc zmęczyłem się tą wyliczanką. Dziesięć chmieli to dla mięczaków. Wrzućmy 100 odmian. Co prawda blog może nam się zawiesić z powodu zbyt długiego tytułu, ale za to jaki efekt wow by był. Quo Vadis Craft? Jeśli pisalibyśmy o hajsie, nie mielibyśmy złudzeń, że im więcej, tym lepiej. Jak wyszło w przypadku ilości odmian chmieli?

Jakbym był starym chujem , to spaliłbym cały wpis i napisał już na początku, że wyszło przeciętnie. Ale, że stary nie jestem, to nie napiszę. Bloga traktuję jako terapię na zajady, więc spędźmy razem jeszcze parę chwil (bez łapania się za cycki, spokojnie). Po przelaniu do szkła piwo prezentuje się jak 27 milionów innych piw rzemieślniczych. W kolorze jest herbata, a piwo jest klarowne. Na piwie zbudowała się pokaźna, gęsta i trwała piana. Muszę przyznać, że zastanawiamy się, czy w ogóle pisać o tych pianach i kolorach. Szkoda tekstu. W końcu zlecamy ich pisanie przedszkolakom, a te małe łobuzy drą z nas nieziemsko. Rezygnując z opisu piany bylibyśmy w stanie oszczędzić przynajmniej jedno jajko niespodziankę tygodniowo.

Całe szczęście akapit o aromacie i zapachu rozliczamy w kuponach zniżkowych do Maka, a te podpierdalamy sąsiadom ze skrzynek pocztowych, więc nie ma zagrożenia rezygnacji z tej części wpisów. 10 Hops w żadnym wypadku nie pachnie chmielem. Hahahahaha, ale psikus. Widocznie więcej po trochu nie równa się więcej jednego. Jednoznacznie kojarzy mi się to z poniższym filmem:

Oczywiście przy powyższym „pozdro dla kumatych”, a dla niekumatych niepozdro. W zapachu  zdecydowanie dominuje słód. Jest ciasteczkowo, kwiatowo i słodko. Nie chcę powiedzieć, że „nuda Panie, nuuda”, ale że do Was piszę nie mówię, to mogę napisać, że w zapachu jest cholernie nudno. No ok, ale w końcu, kto by wąchał piwo? Tylko dewianci i brzuchaci wąsacze. Tym autoobraźliwym akcentem zgrabnie przechodzimy do pierwszego łyka. Tutaj niestety wcale nie jest lepiej. Piwo ma solidną podbudowę słodową, przyjemnie się je pije, lecz to nie chmiele grają tu główne skrzypce. O ich istnieniu w procesie „pitraszenia” świadczy solidnie odczuwalna goryczka. Co prawda ma ona profil trawiasty i jest lekko zalegająca, co nie jest moim ulubionym rodzajem goryczki, ale jest i to wcale nie mała(a na butli napisano, że piwo ma 30 IBU. WTF?). Skłamałbym nie dopisując choćby zdania o żywiczny i lekko cytrusowym posmaku, ale piszę to tylko po to, by nie skłamać narażając się tym na utratę ważności ostatniej spowiedzi. Za chmiel to ja tego piwa pochwalić nie mogę. A za dziesięć chmieli to nie mogę go pochwalić dziesięciokroć. Nieliczne piwo z ośmio milionowej oferty Birbantu, do którego raczej już nie wrócę.

_DSC0569

 

Browar:  Birbant

Styl: IPA

Wysokość ekstraktu: 13,1

Zawartość alkoholu: 5,7%

IBU: 30

Piana: Wysoka, trwała. Drobne pęcherzyki

Barwa: Herbata. Opalizuje

Temperatura: Schłodzone

 

avatar
Napisane przez

Majk