bitter Piwa codzienne Wielka Brytania

Belhaven St. Adrews Ale

Belhaven St. Adrews Ale

Chodzą słuchy, że to właśnie w St. Adrews księżna Kate i ryży Wiliam wpadli sobie w oko. Można, by rzec, że dzięki temu małemu miasteczku w Szkocji, gospodarka Wielkiej Brytanii trzyma się jako tako na nogach. Trzymają ją pamiątkowe zdjęcia zakupcianej pieluchy kolejnych dzieci książęcej pary. No ale nie o tym, nie o tym. W St. Adrews wymyślono podobno grę w golfa, ale nie o tym, nie o tym 😉

Nieraz przekonałem się o tym, że piwo to coś więcej niż alkoholowy trunek. Gdyby nie etykieta oraz translator.google.com to nie wiedziałbym nadal tych wszystkich pierdół z pierwszego akapitu. Człowiek uczy się całe życie, a i tak umiera głodny(hmm, twórczość własna, wszelkie prawa zastrzeżone).

Piwo jest poprawne. Po przelaniu do szkła cieszy oko, wysoką, białą i gęstą pianą, a także rubinową, bursztynową barwą. Prezentuje się naprawdę ślicznie i szczerze, gdybym nie musiał wydawać połowy pensji na piwa, to z chęcią kompałbym się w tym zacnie wyglądającym trunku.

W zapachu mamy lekko mdłe armaty słodowe. Jakieś takie słodkawe nuty karmelowe. Całe szczęście pojawiają się również aromaty owocowe i delikatnie herbaciane. Zwłaszcza ta herbata bardzo przypadła mi do gustu. Pijąc kolejne łyki świętego Andrzeja miałem nieodparte wrażanie, że to piwo powinno smakować każdemu, kto ma dość lagerowej nudy, lecz nie ma ochoty dać się wykręcać chmielowej, ajpowej goryczce. Mamy tu delikatne nuty owocowe, mamy wspomnianą herbatę, mamy słodkawy karmel, mamy w końcu, pochodzące zapewne od brytyjskich chmieli delikatne nuty tytoniowe i ziołowe. Piwo pomimo swej wytrawności jest dość złożone w odbiorze. Mi przypadło do gustu, a kolejnym plusem jest jego szeroka dostępność. Można go kupić właściwie z każdym hipermarkecie w naszym pięknym kraju.
_DSC0505

Belhaven Brewery Company, Dunbar (Szkocja)

avatar
Napisane przez

Majk