Baba Jaga Piwne Freaki Whisky stout

Baba Jaga – Black Widow

Baba Jaga – Black Widow

Przez wiele lat państwowej edukacji jestem wręcz mistrzem w niezapamiętywaniu rzeczy nieistotnych. Dzięki temu mój mózg wolny jest dziś od definicji mitochondriów (-um?), nie znam wszystkich przypadków (oprócz mojego ulubionego dopełniacza – komu? ile?), oraz nie wiem (i szczerze, naprawdę gówno mnie to obchodzi) co bardzo złego stało się komuś bardzo brzydkiemu w XIV w.

Dlatego też nie wiem czy Black Widow było pierwszym piwem z Baby Jagi czy dopiero trzecim, ale na pewno było piwem szeroko komentowanym. Tak szeroko jak obwód w pasie trzech Grycanek naraz. Jest to piwo w stylu, który ciężko przeczytać po ciemku. Samo to już o czymś świadczy. Po odpaleniu zapałki naszym oczom okazuje się napis Extra (nie ma miętkiej gry) Chocolate Whisky Stout. Na samej etykiecie znajduje się też opis, który mimo, że miał być groźny i mroczny jak piwnica Fritzla:

 SNN1523AX-280_650915a

 

To wyszedł bardziej w stylu Scooby Doo z uwagi na użycie groźnych słów takich jak „klepsydra z odwłoku”.

Samo piwo jednak na pewno nie jest lajtowe, oraz nie dla wafli. Jeśli jesteś wielbiącym single hopy z doctor brew hipsterem o imieniu Przemek lub Miłosz to Black Widow zdecydowanie nie jest dla Ciebie. Jeśli jednak raz na kwartał zatniesz się przy goleniu bez uronienia ani jednej łzy, a skarpety zmieniasz dopiero kiedy obecne zaczynają się kruszyć to piwo z pewnością Cię zachwyci. Chwyci za gębę ilością ciężkich i bogatych smaków i aromatów mówiąc: „może i jest na ostro…ale tak właśnie ma kurwa być!”

W aromacie mamy całe torfowe aromaty pełną gębą. Tutaj głównie kojarzą się nawet nie tyle z apteką, co z przychodnią (a tyle się teraz mówi o świńskiej grypie!), i choć nie mam pojęcia jak takie skojarzenia mogą komukolwiek smakować to sam nie potrafię oderwać się od szklanki. Jest tu tak bogaty aromat, że ciężko w ogóle przestać je wąchać.

Jeśli jednak jakimś cudem nam się to uda i łykniemy trochę Wdowy zaleje nas lekko słodka czekolada, która jest jak seksowna wersja Sukkuba,

sukkub

czy innego gówna, która zwabia wygłodzonego frajera do podziemi i tam oświadcza, że „kręci się na ostro, bo właśnie wyleczyła grzybicę pochwy”. Po czym nagle do głosu dochodzą ostre i hardcorowe nuty torfu, które każdy fan craftu spija niczym masochista liżący brzytwę. Teoretycznie coś, co tak pachnie i smakuje nie ma prawa nikomu się podobać. A jednak pomimo tego, nie dość, że pijący Czarną Wdowę bez problemu akceptują wszystkie jej cechy, to dodatkowo są zachwyceni i proszą o więcej. Oto całe piękno craftu. 

Komu polecić? Każdemu wtajemniczonemu. Każdemu fanowi Smoky Joe i innych torfów. Każdemu kto lubi w piwie konkretne i wyraziste doznania. 

SONY DSC
SONY DSC

 

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy