Artezan Piwne Freaki Stout Świąteczne

Artezan Too young to cośtam 2015

Artezan Too young to cośtam 2015

Piwa Świąteczne. Przepiły mi się lekko w ostatnich tygodniach, lecz to jest zgoła inne. No ale od początku, bo na początku jest moja niewiedza na temat nazwy tego piwa. Nie znalazłem chwili, by poczytać kontrę, więc pojęcia nie mam skąd taka głupkowata nazwa. Nie o tym jednak, bo piwo jest całkiem niezłe i mnie zaskoczyło mniej więcej tak, jak kiedyś kupa na pielgrzymce szkolnej do Wąwolnicy.

Przelane do szkła jest byle jakie. Niby ciemne, fajne, ale piany na nim nie ma wcale. Wygląda trochę, jak Cola Coca. Pomyślałem więc, że wąchnę więc i będzie lepiej. Gówno. Wcale lepiej nie jest. Jest co prawda lekkie kakao, jest lekka kawa. Zbożowość jak z kawy Inki. Pomarańczki brak, a wszystko to jakieś takie, byle jakie. Mało intensywne. Miałem się już zdołować, pociąć i krwawiący wyskoczyć przez balkon, lecz na szczęście wziąłem pierwszy łyk.

Zupełnie inna sprawa. Pyszne, gorzkie kakao. Aksamitna tekstura piwa. Delikatnie grzejący w podniebienie alkohol. Poezja w smaku i odczuciu w ustach. Rzekomo dodanej tu pomarańczki nie wyczułem do samego końca, ale za to z każdym łykiem piwo staje się słodsze, przypominając o swej świątecznej przynależności gatunkowej. Słodycz ta jednak, w zespół z nutką alkoholu daje fajne uczucie czekoladowego lub kakaowego likieru. Bardzo przyjemnie.

Podsumowując. Gdyby Bozia postanowiła zabrać mnie do siebie w momencie, gdy powąchałem to piwo, a jeszcze go nie spróbowałem, to umarłbym zawiedziony. Na szczęście jestem nadal wśród Was (i wśród nocnej ciszy), więc zdanie o tym piwie mam całkiem niezłe. W końcu piwo przede wszystkim służy do picia, a w smaku jest fajnie 🙂

avatar
Napisane przez

Majk