Artezan Pale Ale Piwa codzienne

Artezan. Bałwan Pale Ale

Artezan. Bałwan Pale Ale

Artezanowa ekipa tryska w nas dawką humoru godną mego blogowego kompana. Z jednej strony piwo uwarzone ku chwale zimy i śniegu. Nazwane Bałwan, ku czci tejże właśnie zimy. Jednak już po otwarciu butelki wiemy, że śmieszki w browarze z Błoni (Błoń, Błóniów?) to codzienność. Ubaw po pachy. Zimowe piwo okazuje się mega pijalnym, lekkim Pale Ale. W lecie szarpałbym cztery dziennie. W zimie, przelałem przez siebie z wielką przyjemnością, jako przerywnik od spożywania fioletowej ambrozji, ciężkich porterów znad Bałtyku, czy innych imperialnych Rosjan (czytaj 40 procentowych destylatów).

Kiedyś, gdy byłem jeszcze mały i śliczny, zaprzyjaźniłem się z pewnym bałwanem. Byłem akurat u babci na zimowych feriach. Zabrałem więc przyjaciela do domu i postawiłem w wannie. Jakież było moje zdziwienie, gdy po godzinie ujrzałem wannę pełną żółtej wody. Bałwana, ani śladu. Uciekł. Zdradził mnie. Już nigdy nie byłem taki sam. Ale dlaczego woda była żółta?

Piszę o tym, nie bez powodu. Artezanowy Bałwan ma bardzo podobną barwę, choć wąchając go i pijąc odnoszę wrażenie, że na szczęście nie z tego samego powodu, co woda po bałwanie. Jasne złoto, prawie słomka. Delikatnie opalizujące. W odróżnieniu od wody po bałwanie piwo przykryte jest fajną, wysoką czapą piany. Tylko przez chwilę, bo ta szybko łączy się w większe bąble i znika ze szkła.

Chciałbym, by każdy pożółknięty bałwan pachniał, jak to piwo. Potężne uderzenie cytrusów, ale takich rześkich. Cytryny, pomarańcze, grejpfruty. W sensie miąższu, wyciskanego soku. W zapachu czuć również fajne nuty przyprawowe, idealnie łamiące cytrusową ferię aromatow. Świetnie pachnące piwo. Już na etapie wąchania jestem przemile zaskoczony, bo tak jak pisałem wcześniej, traktowałem je raczej jako przepitkę, niż gwiazdę wieczoru. Okazało się, że i tak leciutkie piwo w środku zimy, może zrobić robotę.

Smak to poezja. Czegoś tak rześkiego nie piłem od czasów, gdy mój syn odstawił owocowe deserki (Bobofrut, czy jakoś tak). Tu jest mniej słodko niż w deserkach. Jest bardziej rześko, a na to wszystko zgrabnie nałożono grejpfrutową goryczkę. Mocną, lecz krótką. Gdzieś zza owoców przebija się zboże, lekko, rześko. Świetne piwo. Jeśli kolejne warka ukaże się w lecie, to kupuję kratę.

avatar
Napisane przez

Majk