Barley Wine Piwne Freaki USA

Anchor Old Foghorn Ale

Anchor Old Foghorn Ale

Ło matko i córko. Wiem. Wiem, że powinienem wypić to piwo już dawno. Ale jakoś tak wychodziło. A to drzwiami, a to bokiem i wychodziło, że albo nie było, albo zapomniałem, albo jeszcze coś. Kij z tym, bo oto jest. Jest legenda w szkle. Legendarne Barley Wine z Anchor Brewing, San Francisco, California.

Po przelaniu do szkła piany brak, ale za to jak to się przelewa? Jak miód. Jak woda z przetwórni owoców spuszczana cichaczem do rzeki. Gęste to, kleiste. Głęboko bursztynowe no jak już jesteśmy przy oczach i tym co widać. Butelka. Coś pięknego. Obła, kształtna. Aż boje się, jaki użytek mogą robić z niej laski. Coś pięknego. Butelka znaczy. Piękna.

Piwo pachnie nieziemsko. Wszystkie owoce świata. No, może prócz gruszek. Są tu śliwki, rodzynki, wiśnie, jabłka, brzoskwinie, czy daktyle. Wszystko co słodkie tu jest. Są też winogrona. To piwo pachnie wielowymiarowo, a jednym z wymiarów jest słodki likier. Alkohol, szlachetny, jak cała familia Zamoyskich. Pięknie. I wiecie co? To piwo można wyłącznie wąchać. I już jest wzwód. I już jest mrowienie w brzuchu. Motylki pieprzone. Piwne „Pazie królowej”.

Ale wiadomo. Od wąchania procenty nie wejdą, wiec warto złapać łyczek. Albo dwa. To piwo wcale nie zalepia ust tak jak się spodziewałem. Jako pierwsze weszły mi na język nuty winne, kwaskowate. Ale tylko na moment. Krótki moment. Bo tu słodycz gra główne skrzypce. Jak ten skrzypek. Na dachu. Znów jest cała gama owoców. Ułożonych wcale nie tak płasko, jakby się wydawało. Bo i piwo płaskie nie jest. Byłem pewien, że bąbelków zero. Nic a nic. Jak uczuć w burdelu, czy coś w ten deseń. A tu proszę. Romans. Piwo jest nagazowane. Wcale nie tak mało. To dobrze, bo to kolejny wymiar. Kolejne doznanie. Delikatne szczypnięcie w język przed goryczką. Bo goryczka tu jest. Obecna i nikt nie wmówi, że jej nie ma.

Jest coś jeszcze. Przez całą godzinę obalania małej szklanki coś mi tu majaczyło. Coś kręciło się wokół nosa i języka. I wiesz co? Mam wrażenie, że to orzech. Włoski. Taki wiecie? Co poleżała parę miechów. Wysechł. No mega. Mega piwo. Wypiję je jeszcze. Na bank. Na sto procent. Na tysiąc.

avatar
Napisane przez

Majk