Bez kategorii Brewera India Pale Ale Piwne Freaki

ALEgancki. Browar Brewera.

ALEgancki. Browar Brewera.

No to się stało. Gruba rura. Polski Browar zrobił Anglii prawdziwy Brexit. Pozamiatał. Elżbieta? Halo? Proszę przyjechać na FecaBooka, bo tutaj się herbatę piję tak, że się panience nie śniło.

Ależ to ciekawe piwo. Opakowanie niepozorne. Ot takie. Porażony mózgowo informatyk zrobił etykietę za gratis. By do CV wpisać. Kolo wycięty w Paint’cie z GTA V. Czciona nie dobrana. No cóż. Bywa.

Całość wizualna o kant dupy, bo to piwo broni się samo. Same? eee? Samo, czy same. Nie ważne, bo kosmos. Otóż do piwa dodano herbaty. Tak, tak, Elżbieta. O Ciebie chodzi. Herbaty dodano. 17 wybiła. Pijemy.

Zapach powala. Jest intensywny jak chrapanie zmęczonego czterdziestolatka. Herbata. Wędzona. Czarna. Mocna. Jak czaj mojego sąsiada. Miałem zjebanego sąsiada. Za młodu. Nitroglicerynę w piwnicy trzymał. Wariat. Czaj pił. Często. Dużo. Służył mu. Dobrzy rył czapkę.

Tutaj jest herbata. Tony herbaty. Prócz ton całych herbaty jest wędzoność (od herbaty także). Jest też chmiel. Lekki. Cytrusowy. Fajny. Mega to pachnie wszystko. Jak ktoś upierdliwy, to stwierdzi, że aż za mocno. Mi się podoba. Lubię mocno.

Smakuje równie intensywnie. Mocno. Herbata i wędzonka. Wysycone w sam raz. Mało nawet. Nic nie gryzie. Nic się nosem nie odbija. Piwo sprawia wrażenie ogólnie wytrawnego. Wytrawność podbijana zostaje przez herbatę. Wciąż obecną. Sprawiającą wrażenie parzonej o godzinę za długo. Czaicie? Zaparzacie herbę królowej matce, Elce II i zapominacie. Idziecie grać w Playstation i zapominacie. No. To coś w ten deseń. Wróćcie po jakimś czasie i to będzie właśnie ten efekt. Świetna robota. Pyszna.

avatar
Napisane przez

Majk