AleBrowar Piwne Freaki West Coast IPA

AleBrowar. „What a Shot” West Coast India Pale Ale

AleBrowar. „What a Shot” West Coast India Pale Ale

AleBrowar to ostatnio umie wykręcić. „Sesyjny” Roo Ride urywał gębę przy samej dupie. Goryczką. Kangur z nowej warki ugrzecznił się z lekka, ale i tak byłem podniecony. Podniecony na myśl co panowie mogli wymyślić sypiąc chmiel w swe nowe dzieło. „What a shot” to piwero w stylu West Coast IPA, czyli chmielu ma w nim być masa. Pamiętajcie! Najpierw masa, później rzeźba! WC IPA ma być wytrawna i chmielowa. Reszta ma się gonić. Ma nie być tak ważna jak chmiel.  Ma się nie liczyć (w dużym uproszczeniu w sumie, ale tak mi do tego piwa pasuje).

Tu od pierwszego węchu wszystko się zgadza. Chmiel zmiata z nóg. Jest go mnóstwo. Masa. Kupa. Tony. Nie ma kontry słodowej. Nie ma słodyczy. Nic. Chmiel. Macie Hopheady. Łapcie chmiel. Piana ładna, zbita. Stoi na tym piwie, jak gliniarz przy swej Insigni. Stoi. Dumny. Bo łupnął Cię na obwodnicy. 70 na obwodnicy było. Komendant będzie zadowolony. 70. Na obwodnicy. Ekrany akustyczne po obu stronach. Gliniarz. Insignia. Rozumiecie logikę?

W smaku znów chmiel. Granulat chmielowy. Niesamowicie intensywny. Goryczka zalega. W trawiasty, zielskowy sposób. Bardzo agresywne i intensywne piwo. Jak ten niedźwiedź z etykiety. Rozkminiłem go. To goryczka jest. Ten niedźwiedź. Jak złapie za gardło to nie puści. Musisz złapać kolejnego łyka, by odpuściło. I kolejnego. Łapie Cię ten niedźwiedź i krzyczy do Galaxy S7 trzymanego w łapie: „chmiel kurwa, chmiel”. Krzyczy jeszcze coś: „Chłopacy! Grafik płakał jak widział te gradienty na nowych etykietach”.

No i takie jest to piwo. Wybitne to ono raczej nie jest. Przełomowe jakoś też nie. Jeśli jednak chcecie, by goryczka zgwałciła Was brutalnie, to bierzcie i kupujcie. Produkt idealny. Jest to jedno z tych piw, przy których istnieje duże ryzyko, że jak purkniecie dzień po jego spożyciu, to w pomieszczeniu rozejdzie się cytrusowy zapach granulatu chmielowego.

avatar
Napisane przez

Majk