Saint No More 2015

Pamiętam, gdy kiedyś byłem w Święta u sąsiada (też go znacie). Na stole stało piwo. Na etykiecie jakiś stary dziad i napis „Saint No More”. Kompletnie nie miałem pojęcia co to jest i dlaczego ta etykieta jest tak brzydka. Ale nie bardzo się w to wtedy wczułem. Oszamaliśmy karpia i w spokoju wróciłem do siebie dziabnąć siedemnastą perełkę.

Dziś mamy rok 2015. Jakby sąsiad przyszedł do mnie, to u mnie zobaczyłby to piwo na stole. Sąsiad w Święta się pochorował i piliśmy oddzielnie (zdrowiej kochany Misiu). Nawet nie wiem, czy miał okazje wypić tegoroczne Saint No More. Jeśli nie miał, to jest trąba, bo piwo jest jednym z lepszych jakie wypiłem w tym roku. Ogólnie. W zestawieniu wszystkich wypitych w 2015 roku. Czyli czołówka wśród setek trunków. Szacunek.

Black IPA. Podwójna. Z Żytem w zasypie. Na etykiecie, której nie mam zwie się to Black Double Rye IPA. Sama nazwa pokazuje, że będzie się działo. Piwo jest czarne jak broda Mikołaja w negatywie. Piana ładna, gęsta. Szukałem karty do aparatu dobrych kilka minut, a piana jak widać stała w szkle dalej. Jak wierni na miesięcznicy. Nieugięta.

W zapachu jest chmiel. Nawalili tam chłopaki kooperacyjnie chmielu na tony. Brawo im za to. Zza chmielu czuć ciemne słody. Jest lekka kawa, jest czekolada. mam wrażenie, że kwaskowe (kwaśny zapach? WTF?) akcenty to żyto, ale nie wiem. Rolnikiem nie jestem. Pachnie to wszystko mega intensywnie. Jak wspomniany rolnik w sierpniu po dwudziestej pierwszej. Po powrocie ze żniw. Pachnie od rolnika przyjemniej. Na szczęście.

Smak robi robotę. Pierwszy łyk to fajna czekoladowa oleistość. Tylko na moment. Po chwili rozpierduchę robi chmiel. Cytrusy, żywica i fajna mocna goryczka o charakterze skórki grejpfruta. Mega intensywnie. Piwo godne powtórzenia. Nie jeden raz. Jeśli gdzieś znajdziecie, to polecam.

PS. Kupiłem je w butelce z kapslem AleBrowaru, ale bez etykiety. Butelka była czysta, brak oznak kleju. Czy to oznacza, że wygrałem jakąś nagrodę?

avatar
Napisane przez

Majk