AleBrowar Pale Ale Piwne Freaki

AleBrowar. Ortodox. English Pale Ale.

AleBrowar. Ortodox. English Pale Ale.

Dobrze jest masakrować sobie sutki wszelkiej maści mega ekstra strong hoppy IPA’mi. Fajnie jest też rozkładać na siedemset czynników pierwszych smaki imperialnych stoutów lub barli wainów. Fajnie, fajnie, ale jeśli interesujesz się piwem, a nie tylko jego spożywaniem, to czasem warto pójść też w klasykę. Nie mylić z „pójść w słuchanie klasyki”, bo jakby ludzie tacy jak my dodatkowo słuchali muzy klasycznej, to klękajcie narody i dzwońcie pod 112.

W klasykę idą czasem Panowie z AleBrowaru. Chłopcy wypuszczają co jakiś czas piwo, na którego etykiecie nie widnieje strasząca przedszkolaków postać, pełna odrażających tatuaży i przerw między zębami. Chłopcy wypuszczają czasem piwo na którego etykiecie są jakieś dziwne zwierzaczki. Jak mewy, słoniki, kangury, żółwie, czy kleszcze. Nie ważne. Chciałem napisać, że AleBrowar wypuszcza raz na jakiś czas piwo w serii Ortodox. Serii, która ma przybliżać piwoszom, klasyczne style piwne. Mniej efektowne od tych z głównego nurtu piwnej rewolucji. Mniej efektowne, nie znaczy gorsze. Pamiętajmy.

Na przykład w butelce z mewą na etykiecie ukrył się styl English Pale Ale. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to taki styl, któremu blisko do angielskiego bittera. Piwo o raczej słodowym charakterze, lecz chmielu w nim nie żałowano. Oczywiście. To piwo nie złapie Was za gardło niczym IPA, czy żona nakrywająca Was w łóżku z brzydką sąsiadką. Chmiel w tym piwie przedstawia nam się raczej w lekko ziemisty i kwiatowy sposób. Delikatnie, lecz w bardzo zbalansowany sposób współgrając z mocno karmelową i chlebową podstawą. Całość nagazowana jest raczej znikomo, lecz wcale mi to nie przeszkadzało.

Podsumowując. Mewę z muszką pod szyją wypiłem z największą przyjemnością. Bardzo dobre, treściwe i smaczne piwo. Tak właśnie wyobrażam sobie klasyczne piwa w angielskim stylu. Jak już pisałem wcześniej. Warto poznawać piwną klasykę. Nie samą „ameryką” człowiek żyje.

avatar
Napisane przez

Majk