Jak

5 rzeczy, które wkurzą Cię w biurowej robocie

5 rzeczy, które wkurzą Cię w biurowej robocie

Nie ma nic przyjemniejszego niż praca biurowa. Często błędnie zwana „umysłową”. Ciepłe i miłe otoczenie, rozświetlane światłem jarzeniówek. Biurko, w biurko. Jedna wielka drużyna ciągnąca wspólny wóz. Zawsze w jedną stronę. Zawsze razem. Lecz w biurze, jak w życiu. Przytrafią Ci się rzeczy, które mogą Cię wkurzyć. Oto pięć z nich. Zanotowałem je w pięć minut. Pięć rzeczy w pięć minut. Tak to się złożyło.

1. Brak kawy w ekspresie.

Przychodzisz do roboty ledwo żywy. Nigdy nie zrozumiesz dlaczego pracować trzeba od 8 rano, a nie dla przykładu od godziny 11. Włazisz więc do tejże pracy, zmieniasz zabłocone buciory na eleganckie klapeczki Kubota. Pierwsze kroki kierujesz do socjalnego. Całe życie na to pracowałeś. Pracowałeś na to, by pracodawca zapewnił Ci ekspres do kawy. Masz w robocie ekspres ciśnieniowy, na ziarna, z młynkiem, podajnikiem na mleko. Prawdziwy taki. Specjalnie wpadłeś do roboty 10 minut wcześniej, by na lajcie wypić kawcię. Wrzucasz więc „podwójne espresso” a gratisowy ekspres na który pracowałeś całe życie pokazuje Ci faka. Wielkiego jak „Jezus ze Świebodzina”. Pokazuje Ci faka napisem „empty coffebeans”. Składzik ziarenek kawy znajdziesz na ostatnim piętrze firmy, tuż obok sekretariatu. W szczycie komunikacyjnym w Twojej „korpo” to 10 minut drogi windą w jedną stronę. Wracasz z uśmiechem na gębie i ziarnami kawy w dłoni, a przy ekspresie stoi milion osób. Cały komitet kolejkowy. Ty stoisz na końcu. Za zasługi to się medale dostaje, nie miejsce w kolejce do kawy. Skąd mieli ziarnenka?

2. Zajęty kibel

Przebrnąłeś przez kawę. A jak na pracownika wpływa poranna kawusia wszyscy wiemy, dlatego żwawym krokiem podążasz do kibelka. Pierwsze krople potu na Twym czole mówią, że sprawa staje się poważna. Łapiesz za pierwszą klamkę – „zajęte”. Druga, to samo. Z trzecich drzwi słyszysz „zajęte” zanim zdążysz się do nich zbliżyć. Ok. Nie jesteś tu jedyny, sranie ludzka rzecz i należy się każdemu. Jak psu buda. Stoisz grzecznie przed tymi kiblami i wiesz doskonale, że jak tak stoisz, to Ci srający mają problem. Stolec im się zatrzymał. Ze stresu, że stoisz. Słuchasz pewnie. Podsłuchujesz.  Wyjść , nie wyjdziesz, bo Cię ciśnie. Kwadratura koła. Sytuacja patowa. Krople potu przenoszą się z czoła na plecy. To już nie przelewki. Można się wkurzyć.

3. Procedury

Procedury są nieodłączną częścią naszego życia. Mamy procedurę wybierania bałwanów na Wiejską, wdrażaną średnio co cztery lata. Mamy procedurę przedświątecznych zakupów, która nakazuje nam stać w kilkugodzinnej kolejce do kasy w hipermarkecie by zaoszczędzić 10 złotych. W robocie też są procedury. Dla przykładu. Awarię Internetu zgłaszamy zawsze mailem. Zawsze. Nie ma innej drogi. Nic na skróty. Zawsze mailem. Mail nie działa? Zgłoś to. Mailem. Zawsze. Wszystko da się załatwić mailem. Pamiętaj. Zawsze. Wszystko.

4. Korki na wyjeździe z parkingu

Pracowity jestem. Wiecie to pewnie. Kariera najważniejsza. Dobro firmy. Praca ponad wszystko. Sytuację zmienia godzina 16. Dokładniej to 16 zero dwie, bo w punkt to nie wypada. Okazuje się, że tak jak ja myślą wszyscy. Co do sztuki. Od sprzątaczki, po prezesa. Wszystkie koleżanki i koledzy. Jak jeden mąż. 16 zero dwie w autach. Na parkingu. Wpadasz więc swą wypasioną furą w korek. Jeszcze zanim wyjedziesz na porządną ulicę, taką wiecie, gdzie policja może wlepiać mandaty. Paranoja jakaś. Parkingowa padaczka.

5. Etat trwa zbyt długo.

Piszę tu o robocie umysłowej. O fizycznej nie piszę, bo kiedyś przyszło mi takową wykonywać. Wyleciałem po kilku godzinach, więc o etacie w robocie fizycznej pisać nie mogę. Nie mam prawa. Już śpieszę z wyjaśnieniem dlaczego etat trwa zbyt długo. Nie chodzi o to, że robić nam się nie chce te 40 godzin tygodniowo. Chodzi o to, że w takim układzie, to wszyscy oszukują wszystkich. Pracownicy oszukują szefów. Że niby ciągle pracują. Później siedzą w kiblach pół etatu, co przyczyniło się do powstania punktu drugiego w tym wpisie. Szefowie oszukują sami siebie. Po pierwsze, oszukują sami siebie, że im się chce. Tak non stop. Tak na stówkę procent. Po drugie, że niby mają super podwładnych, którym się chce. Nie oszukujmy się. Jeśli pracujesz na maksa przez 50 procent czasu pobytu w robocie, to wisisz na ścianie. Wisisz na ścianie w ramce „pracownik tygodnia”. Wszyscy są zadowoleni. Twoje szefy. Bo hajs się zgadza. Ty, bo „wiszenie na ścianie” to chluba i chwała. Cała reszta to oszustwo. Wszyscy oszukują wszystkich.

Podsumowując. We wpisach piwnych piszę raczej prawdę i tylko prawdę. Tutaj nie wszystko w pełni zgadza się z rzeczywistością. A dokładniej, to nie zgadza się jedna rzecz. Wszyscy mają w dupie „wiszenie na ścianie”, więc szefy oszukując sami siebie zaniechali tego procederu zanim zacząłem tu karierę. Przy mnie nikt nigdy tu nie wisiał na ścianie. Nie do końca zgadza się również wstęp, do punktu czwartego. Postanowiłem zostawić go jednak dla tak zwanego efektu „Łubu Dubu, niech nam żyje…” jak to śpiewał fajny Pan w fajnym filmie. Nigdy nie wiadomo, kto mnie czyta w internetach. Nigdy.

A Ciebie co wkurza w robocie?

 

avatar
Napisane przez

Majk