Ostatnie wpisy

sample-00027-350

Browar Brodacz. Harry. Earl Grey American Blonde.

Skandal, krzyczą jedni. Prawo rynku, bronią inni. W lekkim cieniu afery ze skandalem, tubą i jubileuszem w tle stała się rzecz jeszcze gorsza. Jeszcze bardziej skandaliczna. Doszło do wielkiej kooperacji zła. Kooperacji zła ze złem jeszcze większym. Doszło do kooperacji Brodacza z Harrym Potterem. To, że Brodacz jest zły, wiemy wszyscy. Wykorzystuje Wieśków, układa się z masochistami, czy innymi tam jeszcze złymi ludźmi. Ogólnie. Zło. Zło w czystej postaci. Ale zło Brodacza jest niczym w porównaniu do tego jak zły jest Potter. Gość, który jest tak zły, że wygrawerował sobie na czole nazistowski symbol. Gość tak zły, że na przekór całemu światu przez dobrych kilkanaście godzin filmu nie wydupczył Emmy. Tej samej Emmy, za której wydupczenie 83% facetów oddało by wszystko co najcenniejsze. Zły to gość. Całe życie poniżał rudego i układał się z łysym brzydalem. Szkoda gadać. Zło w czystej postaci.

Read more
sample-00038-237

Doctor Brew. Barley Wine 2016.

Bez wielkich nadziei i oczekiwań otworzyłem drugą butelczynę z mocnym, drogim piwem od Doctorów. I wiecie jak to jest? To jest trochę tak jak na rybach. Jak jedziesz na ryby przygotowany, w wiadrach tysiąc zanęt, w torbie robaczki białe, czerwone. Kukurydza? A może groch? Proszę bardzo. Przygotowany jesteś na 100%. A tu chu.. nie biorą. Zawód po całej linii. Innym razem wypadasz nad rzeczkę bez oczekiwań. Ot tak. Dla luzu. I okazuje się, że trafiłeś na rybne eldorado. Wszystkie płocie Twoje. Trafiła się też brzana. Tołpyga odpadła z haka, ale dzień i tak był mega udany. Tutaj jest podobnie. Otworzyłem Barley Wine. Ot tak. Po prostu. By pociumkać mocne piwo do serialu. Etykieta na butelce jest piękna. Browar poszedł po rozum do głowy, bo poprzednie, często wymięte etykiety risów i barli wajnów ujmowały tym zacnym w założeniach trunkom dość wiele. Tutaj wszystko jest na miejscu. Napisy są tak złote, ze

Read more
_dsc2267

Browar Czarnków. Konstancin Dawne.

Gdyby nie było takich piw, to świry takie jak ja ześwirowałyby jeszcze bardziej. Bo ile można? Ile można pić ipy i inne risy. Nie można pić piwa w ciągłym skupieniu. Na skraju. Skraju wytrzymałości zmysłów węchu i smaku. Czasem trzeba dać odpocząć. Zmysłom znaczy. Ale wiemy jak jest. Każdy lubi wypoczywać na pewnym poziomie. Zmysły też nie chciałyby pojechać do Grecji i mieszkać w namiocie, zamiast wypasionym hotelu. Dlatego często szukam piw mniej wymagających. Ale piw takich, które liczę, że dadzą mi przyjemność. Przyjemność z ich spożywania. Dziś padło na Piwo Dawne z Browaru Czarnków. Jedną z marek tegoż browaru jest linia Konstancin. No i tak właśnie nazywa się to piwo. Konstancin Dawne. Ono nie urwie Wam dupy. Ono nie wyrwie Was z kapci. Ono po prostu pozwoli spędzić miło kilkanaście minut.

Read more
sample-00036-357

Projekt White. Piwoteka & AntyBrowar. Chocolate Ale.

Nie jest łatwo mnie zaszokować. Nie da się łatwo zszokować gościa, który jeszcze nie dawno w pokoju trzymał plakat Justina Timberlake’a (i Michaela Jordana). Nie szokują mnie gimnazjaliści kupujący gumki na stacji benzynowej. Nie szokują mnie również promocje w mcdonaldzie. Ogólnie, zero uczuć. Jak beton. No ale od czego jest piwo. Piwo rzemieślnicze. No właśnie od tego, by beton kruszyć. By czasem szokować. Zaskakiwać jak kolejne ząbki zamka błyskawicznego. Popijam ostatnio po ciemku. Wysokie mi rachunki za prąd przychodzą. Z PGE Rzeszów. Dlaczego PGE Rzeszów wystawia mi rachunki w Lublinie? Nie ważne. Popijam ostatnio piwa po ciemnku. Zdarza mi się. Prócz oszczędności nie bardzo umiałem znaleźć jakieś plusy takiego zachowania. Do dziś.

Read more
sample-00038-832

Obieżyświat. West Coast IPA. Browar Profesja.

Sprawa jest prosta. Jak cep, czy tam jego budowa. Obieżyświat był tu i ówdzie. A jak był, to swoje widział. Doświadczył swego. Skubaniec z Wrocławia. Cieszy mnie to, że widział, bo jak widział, to i wydał. Wydał imprezę. Wielką. Imprezę taką, jakiej jeszcze nikt nie widział. Nikt nie widział i mało kto pił. Mało kto pił piwo tak fajne. Tak stylowe, jak to o którym piszę. Nowy wytwór z Browaru Profesja. Wrocławska Profesja, która, jakby się tak namyśleć… to słabego piwa nie wydała. W zapachu? Cała gama amerykańskich chmieli. Skórki grejpfruita. Cały grejpfruit. Ogólna jazda cytrusowa. Następnie delikatne tropiki. Ale nie za mocne. Co by za słodko nie było. Coś jak miłośc w bramie. Na starym mieście. Tu konkret jest. Do sedna. Od razu. Bez czułości. W stylu. Mocno. Świetnie.

Read more
kraft

Piwo rzemieślnicze w hipermarketach?

Przydarzyło mi się coś okropnego. Musiałem zrobić zakupy. Balet się w weekend szykuje. Wódkę będziemy pili, więc i zakąsić czymś trzeba. Spakowałem więc dziecko do auta i pognąłem w te pędy do hipermarketu. Do „Auchana” mam najbliżej lecz poniższy dramat mógłby rozegrać się równie dobrze w „Tesco”. Wsadziłem synka w wózek. Tak łatwiej, poręczniej. A i mały się cieszy, bo myśli, że jest kierowcą. Miło spędzamy czas buszując pomiędzy kolejnymi półeczkami. Zagryzamy sobie bagietkę, popijamy Kubusia z marchwią. Oczywiście Kubuś do odstawienia na półkę po wypiciu. Jak to? Płacić za pustą butelkę? Co my? Głupki? Bagietkę opędzlujemy przed kasą do zera, więc tu problemu nie będzie. Rodzinna sielanka ojca z synem. Nic nie zapowiada tragedii, jaka rozegra się lada moment.

Read more

Szyszki na YouTube